Mój pierwszy szablon :) >> poniedziałek, 13 sierpnia 2007 00:10:08
Jak widzicie nowy szablon. Zrobiony przeze mnie :) Dlatego nie jest doskonały. Ale jest przynajmniej mój :P
Teraz będę pracować nad czymś ładniejszym, bo to raczej tylko taki szablon zastępczy :)
Mam nadzieję, że działa dobrze :P
Może być?
Przypominam, ze to mój pierwszy szablon :PP

EDIT: Te suwaki były taki jakie były, bo robiłam ten szablon na podstawi poprzedniego, a że używam firefoxa, to tutaj nie widać kolorów suwaków, bo sa zawsze takie zwykłe. ale już chyba powinny być dobrze, bo mi w explolerze się dobrze pokazują :PP

EDIT 2:

Jak widać znowu nowy szablon. Znowu robiony przeze mnie Teraz to chyba będę zmieniać co tydzień szablony, a opowiadanie pójdzie w kąt
komentarze [16]

Rozdział 16.- "Przysięgnij, że nikomu nie powiesz. NIKOMU!" >> niedziela, 22 lipica 2007 00:13:47
-Około 2 tygodnie, albo i więcej.
-Ile?!- Gustav podniósł głos- Ale panie doktorze, ja nie mogę tyle siedzieć w szpitalu. O nie, nie, nie. Niech pan zrozumie, że ja już się dobrze czuję. I muszę stąd wyjść jak najszybciej, najlepiej jeszcze dziś. Mamy tyle pracy, że 2 tygodnie to stanowcze przegięcie. Naprawdę nie da się tego jakoś przyspieszyć?
-Oj Gustav, Gustav.- roześmiała sie pielęgniarka obecna na obchodzie- Przecież wiesz, że jesteś naszym oddziałowym pupilkiem. Nie możemy cię tak szybko wypuścić. Poza tym, jeśli coś by ci się stało, to twoje fanki by nas oskalpowały za niedopilnowanie twojej osoby.
Perkusista, niechętnie bo niechętnie, ale musiał przyznać jej rację. Wyglądało, że nie da się nic zrobić, aby przyspieszyć jego wyjście. Skończyło się tym, że musiał dalej leżeć w łóżku. Nie pozostało mu nic innego, jak pogrążenie się w myślach.
Nagle zdał sobie sprawę, ile kosztuje go jego kariera. Już od 2 lat nie miał prawdziwych wakacji, gdziekolwiek nie był, oblegały go natrętne fanki. Wszystko to, co na początku było fajne, zabawne etc. teraz stało się jak chleb powszedni- suche i niesmaczne.
„Może jednak te 2 tygodnie nie będą takie złe... pomyślał- Nadrobię zaległe 3 tomy 'Harry'ego Potter'a', przesłucham w końcu płytę tych Nevada Tan, nacieszę się rodziną. Może udoskonalę trochę piosenki, których jeszcze nie nagraliśmy.”
Jeden z tych planów został wprowadzony natychmiast. Gustav wziął do ręki książkę i zaczął czytać. Już od pierwszej strony wciągnął się w historię nastoletniego czarodzieja.
Właśnie był w momencie, w którym Hermiona puka do drzwi chaty Hagrida, gdy do jego świadomości doszło, że ktoś dobija się do jego okna.
„Coś mi się przesłyszało.- pomyślał, nie odrywając wzroku od lektury- Ta książka ma zbyt duży wpływ na świadomość czytelnika.”
Jednak za chwilę znów rozległo się pukanie. Tym razem spojrzał w stronę, skąd dochodził hałas i gdyby nie barierki na pewno by spadł z łóżka.
Okazało się, że przez okno zagląda dziewczyna. Było to o tyle dziwne, że sala na której leżał Gustav, znajdowała się na najwyższym, ósmym , piętrze, a na zewnątrz nie było żadnego balkonu, ani niczego, na czym można bezpiecznie stanąć. Chłopak postanowił zawołać ochroniarza, Sakiego, zanim cokolwiek złego się stało. Po chwili niska, ruda dziewczyna ściskała perkusistę i powtarzała w kółko:
-Gustav, Guciu, ja nie mogę! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mogę cię poznać!
-Też się cieszę.- udało się wydusić blondynowi pomiędzy jednym achem, a drugim ochem koleżanki- Ale może mnie już puścisz? Zaraz się uduszę i nie pogadamy.
Na sali dało się usłyszeć parsknięcie. To Saki nie wytrzymał i teraz był cały czerwony od śmiechu.
-Tak Saki, śmiej się z biednego, chorego na serce, człowieka.- oburzył się główny bohater zdarzenia.
-Coooo?!- krzyknęła ruda- Ty jesteś chory na serce?! Natychmiast wracaj do łóżka!
-Ale ja przecież cały czas w nim leżę.
-Nie kłóć się ze mną, tylko rób co ci mówię.- rozkazała dziewczyna i zaczęła przykrywać chorego kołdrą.
-Siema Parówa!- do pokoju wkroczył Tom, z wielkim uśmiechem na twarzy. Popatrzył na scenę rozgrywającą się na sali i szybko postanowił się wycofać. Niestety dziewczyna miała dobry wzrok i zauważyła ruch dredziarza. Natychmiast wstała z miejsca i ruszyła za, uciekającym już, Tomem, z krzykiem:
-Tomuś misiu! Nie uciekaj od swojej myszki! Dlaczego mi to robisz? Zaczekaj do cholery!
-Widzisz Saki jak to jest? Tylko wszedł Tom, a od razu zapomniała o biednym, chorym człowieku.
Nagle na salę wszedł Bill. Od razu poprosił ochroniarza, żeby wyszedł. Zdziwiony mężczyzna wykonał polecenie, jednak zaczął się zastanawiać nad tym, dlaczego musiał opuścić salę. Przecież nigdy nie mieli tajemnic przed nim.
Tymczasem na sali toczyła się rozmowa między dwojgiem przyjaciół. Bill opowiadał o ostatnim wywiadzie dla Bravo i o tym ile musieli się namęczyć, żeby nie zdradzić co tak naprawdę jest z jednym z członków Tokio Hotel. W końcu już od dawna nie był widziany publicznie, więc coś musiało się stać. Okazało się, że chłopcy wymyślili historyjkę, jakoby Gustav był na kursie języka polskiego.
-Cooo?- zdziwił się- Ale dlaczego akurat polskiego?
-Pytaj Georga.- odrzekł Bill- On to wymyślił.
-Przysięgam, że jeśli którykolwiek z dziennikarzy poprosi mnie, żebym powiedział po polsku kilka zdań, to Georga wykastruję, a potem powieszę za jaja na diabelskim młynie. A tak właściwie, to gdzie on jest?
-Nie mam zielonego pojęcia.- Bill zaczął się wpatrywać w okno. Gustav wyczuł, że coś jest nie tak z czarnowłosym. Jednak wrodzona empatia nie pozwoliła mu zapytać co się dzieje. Prędzej czy później chłopak powie, co mu leży na sercu. W końcu to Bill. On nie potrafi utrzymać języka za zębami. Szczególnie, jeśli chodziło o poważne sprawy, a ta na pewno taką była.
Długo nie musiał czekać. Usłyszał glos wokalisty:
-Gustav, ja już nie mogę. Przysięgasz, że nic nikomu nie powiesz? NIKOMU! Nawet mojemu bratu.
-OK. Przysięgam.- zgodził się perkusista, zaskoczony tonem swojego przyjaciela.
-To dobrze. Muszę ci o tym powiedzieć. Wydaje mi się, że jestem homoseksualistą...
_______________________________________________________

Oto i jest następna część :) W końcu przełamałam swoje lenistwo i napisąłam cosik :P Mam nadzieję, że się spodoba :D

Poza tym mam do Was ważne pytanie.

Od października zaczynam studia. A jak wiadomo studia to już nie są przelewki i trzeba się dużo uczyć. Szczególnie na akademiach medycznych, na której ja będę miała przyjemność (?) spędzić najbliższe 5(?) lat zagłębiając tajniki analityki medycznej (o ile za rok nie dostanę sie na farmację :P). No więc nie będę miała raczej tyle wolnego czasu, ile bym chciała mieć. I w związku z tym pytanie:

Czy chcecie, żebym nadgoniła trochę odcinków do października i zakończyła to opowiadanie do tego czasu? Czy może jednek wolicie, żebym dodawała nowe odcinki w marę możliwości, co może oznaczać nowość nawet raz na pół roku?
Decyzję pozostawiam Wam
__________________________________________________

"Jeśli chcesz, by byli zadowoleni twoi czytelnicy-to nie bądź zbytnio zadowolony z siebie samego"- Wolter

"Jeżeli chcesz, by był zadowolony autor- to nie wychodź bez pozostawienia komentarza"- JA

komentarze [11]

Rozdział 15. - "Jednak nie możecie się pogodzić" >> sobota, 23 czerwca 2007 16:06:19
W ciemnej sali, którą oświetlało światło Księżyca, panowała cisza, mącona jedynie przez tykanie zegara. Na ogromnym łóżku leżał młody, przystojny chłopak. Jego klatka piersiowa poruszała się rytmicznie. Obok, na małym taborecie, siedziała piękna kobieta. Miała bezwładnie opuszczoną, na klatkę piersiową, głowę. Spała. Nagle poczuła, że osoba przy której czuwa, poruszyła się. Usłyszała ciche:
-Gdzie ja jestem?
-Synku! Nareszcie!- podniosła się i ucałowała swoją pociechę. Natychmiast też nacisnęła na dzwonek i po chwili zjawili się lekarze w białych kitlach. Zbadali chłopaka i stwierdzili, że już wszystko jest na dobrej drodze. Gdy wyszli, młodzieniec natychmiast zapadł ponownie w sen. Tym razem zdrowy i regenerujący.

*****

-Siema głupku!.- do szpitalnego pokoju wszedł Tom, a za nim reszta Tokio Hotel oraz Olivia i Yvonne.
-Nawet nie wiesz jak nam ciebie brakowało czopie.- dołączył Bill.
-A mi jakiego stracha narobiłeś.- zaśmiała się Olivia- Jak cię znalazłam na podłodze w tej łazience, to nie wiedziałam co robić. Dobrze, że ten kelner wtedy wpadł. Naprawdę nie wiedziałeś o tej wadzie serca?
Gustav popatrzył na dziewczynę i przypomniało mu się, dlaczego się obudził. Ta noc.. Śnił mu się jego własny pogrzeb. Mnóstwo płaczących ludzi. I ona... wyznająca mu miłość. Czy to coś znaczy?
-Pytam się o coś! Słyszysz?- z zamyślenia wyrwał go głos przyjaciółki.
-Co? A tak. Naprawdę nie wiedziałem o tej wadzie serca. Lekarze dziwią się, jak to możliwe.
-Bo ty ciołku masz cholerne szczęście.- Georg szturchnął perkusistę w klatkę piersiową. Na sali rozległ się głośny pisk, a po chwili zjawili się lekarze z całym sprzętem do ratowania. Gdy zobaczyli, że Schäferowi nic nie jest, nakrzyczeli na zebranych:
-Co wy do jasnej cholery robicie?- podniósł głos jeden z nich- Nie wolno tego odklejać! Zabaw wam się zachciało?!
-To przez przypadek...- chciał się bronić Georg.
-Ja ci dam przypadek gnoju!- warknął drugi z lekarzy- Skoro nie umiecie zachować się w szpitalu, to wyjdźcie stąd natychmiast. Już. Out.
-Ale panie doktorze...- zaoponował blondyn- Mi naprawdę już nic nie jest. Niech pan pozwoli im zostać. Bardzo pana proszę.
-Prosi to się świnia. Może zostać jedna osoba. I ja wybiorę która.- zakomunikował i spojrzał po zebranych. Jego wzrok zatrzymał się na niewysokiej blondynce. Wskazał na nią palcem i powiedział:
-Ty zostajesz. Reszta wychodzi. Natychmiast.
Olivia uśmiechnęła się, a pozostała czwórka pomaszerowała, razem z lekarzami, do wyjścia. Gdy zamknęły sie drzwi w pokoju numer 483, dwójka zaśmiała się.
-Oni zawsze są tacy?- zapytała Olivia.
-Nie. Tylko od święta się odzywają. Możemy być z siebie dumni. A teraz opowiedz mi wszystko od początku. Jakim cudem mnie znalazłaś, co się działo przez ten czas, gdy byłem nieprzytomny?
-W śpiączce.- poprawiła go blondynka.
-Oj, jak zwał, tak zwał.- burknął Gustav- Na jedno wychodzi. Ale możesz opowiedzieć wszystko?
-Pewnie.-zgodziła się Olivia.

*****

-Gustav!- krzyknęła młoda kobieta i podbiegła do leżącego na podłodze perkusisty Tokio Hotel. Obróciła go przodem do siebie i popatrzyła na jego twarz. Po czole spływały mu krople potu, a z wykrzywionych w grymasie bólu ust wydobyło się ciche:
-Moje serce...
Dziewczyna patrzyła na to z przerażeniem. Nie wiedziała co zrobić. Co się w ogóle dzieje? Nagle do męskiej toalety wszedł kelner, którego Olivia wcześniej zagadała. Mimo poprzedniej jego niechęci, tym razem nie był obojętny. Kazał dziewczynie iść po sanitariuszy, którzy, jak na każdej tego typu imprezie, czekali przy tylnym wyjściu. Zlecił jej jeszcze, aby poszła po Davida Josta. W końcu to on był w tym momencie jego opiekunem.
Olivia zrobiła to, co mężczyzna jej kazał i po chwili zjawiła się z wszystkimi, których miała przyprowadzić. Sanitariusze zapytali Gustava co mu dolega, a ten odpowiedział, że boli go serce, ale to zaraz minie. W takim wypadku nie można było zrobić nic więcej, niż zabrać chłopaka do szpitala. Jost pojechał razem z nimi, ale najpierw zlecił Olivii powiadomienie reszty, o zaistniałej sytuacji i przyjechanie do szpitala imienia Jana Pawła II .
Dziewczyna poczekała, aż gala się skończy i powiedziała o wszystkim Billowi i reszcie. Ich reakcja była natychmiastowa. Po 20 minutach byli już w szpitalu. Tam spotkali rodziców Gustava, którzy poinformowali ich, że perkusista właśnie jest na sali operacyjnej. Badania, przeprowadzone w rekordowym tempie, wykazały wadę serca. Okazało się, że jest ona wrodzona, ale żeby ją wykryć trzeba było zrobić specjalistyczne badania, których Gustav niestety nie przebył. Operacja przebiegła szybko i sprawnie, jednak z niewiadomych przyczyn chłopak obudził się dopiero po tygodniu...

*****

W sali nastała cisza, podczas której Gustav zastanawiał się nad swoim szczęściem. Jak to dobrze, że ten pogrzeb był tylko snem...
_______________________________________________________

Na wstępie chciałam coś powiedzieć.

Ten odcinek jest w pełni zaplanowany!!! To nie jest wynik namów, żeby "ożywić Gucia". Tak miało być i koniec. I choć większość się pewnie domyślała, że to nie koniec, tylko sen, to mam nadzieję, że jakieś emocje udało mi się wzbudzić xD

Po drugie to NIE JEST koniec. Owszem, pisząc poprzedni odcinek zastanawiałam się, czy nie skończyć. Jednak to był odcinek przełomowy. Znowu dostałam dzięki niemu wenę i jestem z tego powodu szczęśliwa xD

Po trzecie: z poprzedniego odcinka jestem CHOLERNIE DUMNA!!!!! Jak do tej pory nie miałam ulubionego, tak teraz stał sie nim ten poprzedni xD

I po czwarte: KAROLINKO przepraszam Cię za napsucie Ci krwi. Ale i dziękuję za ten ochrzan. Tak wspaniale to mnie jeszcze nikt nie zjechał xD

Teraz zapraszam do komentowania:D

Amen.

komentarze [12]

Rozdział 14.- "Możesz się z tym pogodzić?" >> sobota, 16 czerwca 2007 21:41:33
-Zawsze był wspaniałym przyjacielem.- rozległ się głos młodego czarnowłosego mężczyzny- Każdemu był w stanie pomóc. Zawsze wysłuchał, gdy ktoś tego potrzebował. Nigdy nie odmawiał pomocy. Nawet nieprzyjaciołom służył dobrą radą. Jego ukochana perkusja zastępowała mu dziewczynę. To ją pieszczotliwie nazywał żabką. Dlaczego? To na zawsze pozostanie jego tajemnicą. Tajemnicą zabraną aż po grób. Już nigdy nikt nie usłyszy jego zaraźliwego śmiechu. Już nigdy jego gra nie uświetni koncertu Tokio Hotel. Mimo to z plakatów nadal będzie uśmiechać się do nas młody, dziewiętnastoletni chłopak, który tak kochał życie, że umarł. Z głośników milionów nastolatków na świecie dalej będą płynąć nuty grane przez niego, jednak nie zagra już nam...nigdy. Uczcijmy pamięć Gustava minutą ciszy.
Cmentarz pełen ludzi nagle zamarł. Milczenie przerywały jedynie szlochy. Lament ludzi, dla których Gustav Schäfer znaczył wszystko. Zapłakana matka perkusisty ocierała, zapuchnięte już, oczy. Ojciec starał się podtrzymywać ją na duchu, jednak nie bardzo mu się to udawało, gdyż sam przeżywał wszystko nie mniej niż ona. Po drugiej stronie grobu stała, wtulona w Georga, Olivia. Ona także płakała. Straciła najlepszego przyjaciela. Osobę, która była gotowa zrobić dla niej wszystko.
Nagle przypomniał jej się jeden z najszczęśliwszych dni życia. Piękne, słoneczne popołudnie. Wycieczka po Hamburgu. Pomyślała, że już nigdy nie pójdzie do teatru, nie wejdzie do namiotu cyrkowego i nie zje loda. Te wspomnienia będą zbyt boleć. Będą ją ranić. Ją, osobę, która dopiero zaczęła otwierać się na świat i ludzi, aby teraz znowu stracić wiarę w siebie. Dlaczego Bóg zabrał właśnie Gustava? Przecież to była jedyna osoba, która akceptowała ją taką, jaką była. Jedyną osobą, która nie próbowała z niej zrobić kogoś, kim nie była. Przecież jest tylu złych ludzi, którzy nie zasługują na byt na tym świecie. Jednak Pan zabrał właśnie jego. Osobę, którą kochały miliony. Która miała całe życie przed sobą. Mógł zrobić tak dużo, a nie zrobi już nic. Pan nie dał mu tej szansy. A może Bóg nie istnieje? Gdyby istniał, to nie zabrałby jej najlepszego przyjaciela... przyjaciela?
Olivia załkała i wtuliła się w ramiona Georga. Teraz tylko w nich mogła czuć się bezpiecznie. Szybko jednak się odsunęła, gdyż grabarze właśnie opuścili trumnę w głęboki dół. Ludzie podchodzili, aby rzucić garstkę piachu, jak nakazuje tradycja. Także Olivia wzięła trochę czarnej ziemi i sypnęła na masywne wieko trumny. W tym samym czasie z jej ust wydobyło się ciche:
-Kocham cię Gustav...
komentarze [12]

Rozdział 13. >> środa, 30 maja 2007 00:30:07
29 sierpnia. Jeden z najważniejszych dni w niemieckiej branży muzycznej. Rozdanie nagród Vati. Wieczór inny niż wszystkie. Cały rok oczekiwań, aby zobaczyć, kto zostanie tym najlepszym. Nadzieję mógł mieć każdy, ale wygrywali najlepsi. Tej nocy wszystko było magiczne. Mężczyźni ubierali swoje najlepsze garnitury, kobiety najpiękniejsze sukienki. Właściwie każdy był ubrany na galowo. Każdy, oprócz dwóch z czterech członków zespołu Tokio Hotel. Ani Bill, ani Tom nie dali się namówić na ubranie chociażby marynarki. Honor Tokio Hotel ratowali dwaj pozostali członkowie. Nie dość, że ładnie sie ubrali, to jeszcze czekali na swoje partnerki, które każdy szanujący się artysta przyprowadzał na tą galę. Nieważne, czy były to żony, mężowie, kochanki, czy córki. Każdy powinien z kimś być. Z kimś, kto będzie ładnie prezentował się u jego boku. W przypadku Gustava i Georga były to Olivia i Yvonne. Te się jednak spóźniały. Dlatego chłopcy mieli więcej czasu na rozdawanie autografów i rozmowę z fankami. Mimo zmęczenia, na ich twarzach gościły uśmiechy. W przypadku Gustava był on jednak smutny. Wydawał się wręcz pełnym bólu. Jednak nikt, kto nie zna tych chłopaków, nie byłby w stanie tego zobaczyć. Tak, można powiedzieć, że chłopcy z Tokio Hotel nauczyli się udawać. Oni nawet najbardziej denerwującą sytuację byli w stanie ukryć pod maską uśmiechu. Tak było i tym razem. Każdy z nich marzył już o wejściu do budynku i choć mogli na dziewczyny poczekać wewnątrz, to postanowili, że postoją jeszcze trochę na czerwonym dywanie, przed tłumem fanów. Za każdym razem, gdy pod Heiligensaale podjeżdżały samochody, robił się wielki hałas. Każdy miał nadzieję, że to jakaś międzynarodowa gwiazda właśnie przyjechała i będzie miał okazję zrobić jej zdjęcie, a nawet zdobyć autograf. Za każdym razem też głowy Tokiohotelowców zwracały się w tamtym kierunku z nadzieją, że to dziewczyny w końcu przybyły.
Gustav właśnie dawał autograf około czternastoletniej dziewczynce, gdy pod budynek zajechała długa limuzyna, z której wysiadły dwie młode kobiety. Popatrzył na nie chwilkę i powrócił do rozmowy z fanami. Jakie było jego zdziwienie, gdy owe damy podeszły do nich i zagadały.
-Cześć. Długo na nas czekaliście?- zapytała jedna z nich.
-My na panią nie czeka...- blondyn uciął zdanie, bo w tej chwili spojrzał na dziewczynę. Okazało się, że przed nim stała Olivia. Ubrana była w czerwoną satynową sukienkę, której tren ciągnął się po ziemi. Bardzo głęboki dekolt eksponował piękne, jędrne, choć niewielkie piersi. Na szyli miała kolię z kamieni, które przypominały diamenty, jednak na pewno nimi nie były. Włosy miała idealnie gładko zaczesane i nisko upięte w kok. Nawet makijaż miała idealny. Na powiekach czarne, cienkie, równe kreski zrobione eyelinerem, a rzęsy dokładnie wytuszowane. Usta pomalowane starannie czerwoną szminką i pociągnięte błyszczykiem w tym samym odcieniu. Całości dopełniała złota kopertówka, którą trzymała w ręku i tego samego koloru buty na bardzo wysokim obcasie, które podkreślały kształt nóg. Także Yvonne nie wyglądała gorzej. Jej , również satynowa, sukienka miała kolor błękitny. Szczupłą figurę podkreślała wstążka przewiązana w pasie i zawiązana na kokardę. Czarne długie włosy opadały kaskadą na plecy. Oczy miała mocno podkreślone czarnym cieniem do powiek, a rzęsy pomalowane maskarą. Yvonne jako ozdoby wybrała sobie perłowy naszyjnik i taką samą bransoletkę. Z ramienia zwisała jej czarna, mała torebeczka, a na nogach miała takiego samego koloru buty na niewielkim obcasie.
Nic dziwnego, że Gustav ich nie poznał. Wyglądały inaczej niż zawsze. Chłopak, cały czas zapatrzony w koleżanki, szturchnął Georga w ramię. Ten się odwrócił i oniemiał, tak samo jak perkusista. W końcu blondyn zrozumiał, że zapadła niezręczna cisza i odezwał się:
-Dziewczyny, wyglądacie naprawdę pięknie. Tak... inaczej. Nie poznaliśmy was, jak widać i jesteśmy zszokowani.
-Właśnie widzimy.- zaśmiała się Yvonne i dodała- Może wejdziemy do środka, bo nie dość, że wasze fanki patrzą na nas jakby chciały nas zabić, to jeszcze chłodno jest.
Gustav jako gentelman podał swojej towarzyszce ramię, a w ślad za nim poszedł basista. Kierując się w stronę drzwi wejściowych, pociągnęli bliźniaków i wytłumaczyli fanom, że niestety muszą już iść, bo niedługo zaczyna sie gala. Pary poszły przodem, a za nimi Tom z Billem. Bliźniacy patrzyli zdziwieni na dziewczyny i zastanawiali się jak to możliwe, żeby w jeden dzień tak się zmienić. Jakże się jednak mylili. Olivia i Yvonne przygotowywały się na tą galę cały miesiąc. Musiały kupić sobie sukienki, co udało im się dopiero w najlepszym sklepie w Berlinie. Poza tym chodziły kilka razy do kosmetyczki, masażysty, manicurzystki. Wszystko po to, żeby wyglądać godnie u boku największych sław Niemiec. Jednak żaden z chłopaków o tym nie wiedział.
W bankietowej części Heiligensaale zabawa rozpoczęła się już na dobre. Można było zobaczyć takie gwiazdy jak Sarah Connor, Nena, Kylie Minogue, czy US5. Wszyscy rozmawiali, żartowali i śmiali się. Każdy zabrał ze sobą dobry humor. Gustav i Olivia stanęli przy jednym ze stolików z ponczem i wzięli po szklaneczce. Chłopak cały czas przypatrywał się swojej przyjaciółce. Nie mógł uwierzyć, że to ona. Z pełną odpowiedzialnością mógł powiedzieć, że była to jedna z najpiękniejszych osób na tej sali, a nie brakowało na niej gwiazd światowego formatu.
-Wisienko, wyglądasz naprawdę ładnie.- stwierdził - Jak ty to zrobiłaś?
-Och, nie przesadzaj Gusti. Na tej sali jest wiele ładniejszych dziewczyn ode mnie. Spójrz jak wygląda na przykład LaFee, albo ta z Luttenberger-Klug, jak ona się nazywa?- blondynka zaczęła się zastanawiać.
-Michelle Luttenberger- podpowiedział blondyn.
-O tak, właśnie o nią mi chodzi. Ma piękną sukienkę i w ogóle wygląda inaczej niż zwy...
-Ale nie mówimy o niej, tylko o was. O tobie i o Yvonne.- przerwał wywód Olivii. W tej chwili podszedł do nich Chris Watrin, członek boys bandu US5. Perkusista znał chłopaka z kilku innych gal, w których oba zespoły miały zaszczyt uczestniczyć. Przedstawił go swojej towarzyszce i zaczęli milo rozmawiać. Między Tokio Hotel a US5 nigdy nie było rywalizacji, więc nikt nie bał się o to, że druga osoba może mieć złe zamiary. Po jakimś czasie Gustav postanowił iść po coś do jedzenia. Wybrał się do stolika z owocami morza. Sam chyba nie wiedział czemu. Przecież niezbyt lubił takie jedzenie. Dlaczego nie wybrał się do stolika z kanapeczkami, albo z kurczakiem? Któż jest w stanie pojąć ludzką naturę? W tamtej chwili miał taki kaprys. A że jest wolnym człowiekiem, to zrobił to, co mu się w tamtej chwili wydawało słuszne. Gdy już miał wracać do swoich towarzyszy zobaczył, że tamci wcale nie potrzebują jego towarzystwa i postanowił nie przeszkadzać. Wyglądało na to, że oboje wpadli sobie w oko. Zostawił ich więc w spokoju i skierował się w stronę korytarza. Chciał sobie zrobić mały spacer i chwilę ochłonąć.

W tym czasie organizatorzy poprosili wszystkich o zajęcie swoich miejsc na sali. Za chwilę miała się zacząć gala. Ekipy Tokio Hotel usiedła na wyznaczone wcześniej fotele. Tak się akurat złożyło, że obok Olivii siedział nikt inny jak Chris. Oboje ponownie pogrążyli się w rozmowie i nie zwracali uwago na to, co dzieje się na scenie i obok nich. Jedynie przez chwilę musieli przestać konwersować, gdyż US5 dostało nagrodę w kategorii najlepszy zespół pop. W pewnym momencie do blondynki wychylił się Bill, który siedział dwa krzesła dalej.
-Olivia, nie wiesz gdzie jest Gucio?- zapytał- Myślałem, że za chwilę do nas dołączy, bo ma coś ważnego do załatwienia, czy musi z kimś porozmawiać, ale zbliża się już kategoria, w której jesteśmy nominowani, a jego dalej nie ma. Coś takiego się wcześniej nie zdarzało.
-Och, rzeczywiście go nie ma.-powiedziała dziewczyna i poczuła na sobie przeszywający wzrok czarnowłosego.- Nie wiem, gdzie on może być. Jak go ostatnio widziałam, to mówił, że idzie po coś do jedzenia. I muszę się przyznać, że potem już nie bardzo zwracałam uwagę na to co się dzieje wokół mnie.
-Może idź go poszukać.- wtrącił Chris, który cały czas przysłuchiwał się rozmowie.
-On ma rację.- wtrącił Bill.
Olivia wysłuchała chłopaków, wstała i skierowała się do wyjścia z sali. Nie obyło się bez protestów ludzi, którzy siedzieli z tym rzędzie i musieli jej ustąpić miejsca. W końcu jednak jakoś jej się udało. Najpierw poszukała Gustava w sali bankietowej. Tam jednak nie było prawie nikogo. Jedyną osobą był kelner, który serwował ciepłe przekąski.
-Przepraszam pana, nie wiedział pan może Gustava Schäfera z Tokio Hotel? Taki średniego wzrostu blondyn z kręconymi włosa...
-Wiem jak wygląda jaśnie książę Gustav.- przerwał jej mężczyzna- Nie, nie widziałem go dziś. Ty myślisz dziewczyno, że ja zwracam uwagę na każdą pseudogwiazdeczkę, która krę...
-Dziękuję panu, tyle mi wystarczy.- tym razem to Olivia przerwała potok słów kelnera. Z braku pomysłów, gdzie można by było szukać perkusisty, postanowiła przejść się korytarzem. Może akurat gdzieś zabłądził.
Gdy przechodziła obok męskiej toalety zauważyła, przez uchylone drzwi, że ktoś leży pod ścianą. Po chwili usłyszała także jęk. Weszła więc zobaczyć co się dzieje. W momencie, gdy zrozumiała, że to właśnie Gustav leżał na podłodze,usłyszała:
-W kategorii najlepszy zespół rock nagrodę otrzymuje... Tokio Hotel!
_______________________________________________
Tym razem będą tylko dedykacje :p

Tą notę dedykuję Elycie zFORUMo Nevada Tan, oraz kochanemu KREJZOLKOWI, chociaż nie czyta tego opo :P
komentarze [15]

Rozdział 12.- "Dwie idee" >> sobota, 19 maja 2007 21:18:01

-Że co proszę?!- krzyknął Tom- I dopiero teraz się o tym dowiaduję? Człowieku, przecież ta sprawa dotyczy nie tylko mojego życia i mojej kariery, ale życia mojej rodziny i przyjaciół. Czemu to przede mną zataiłeś?
-Uspokój się chłopcze.- powiedział Jost- Nie mówiliśmy ci nic, bo chcieliśmy to, razem z twoją mamą, załatwić polubownie. Ty mogłeś tylko pogorszyć sytuację.
-Ale ja przecież pogadałbym z Ann-Katrine i wszystko rozwiałoby się po kościach.- tłumaczył Tom.
-I właśnie dlatego ci nic nie mówiliśmy. Rodzice dziewczyny zapowiedzieli, że masz się do niej nie zbliżać, inaczej tego pożałujesz. Sam widzisz jak zareagowałeś na tą wiadomość.
-No ok.- przytaknął niechętnie dredziarz-Ale i tak uważam, że powinienem był o tym wiedzieć. Czy ja jestem aż tak dziecinny i nieodpowiedzialny, że zataja się przede mną takie rzeczy?- w pokoju nastała wymowna cisza- Acha, rozumiem... To powiedz mi chociaż, czy udało wam się dojść do porozumienia?
-Jeszcze nie.- odparł ze smutkiem David- Ale razem z adwokatami próbujemy dojść do jakiejś ugody. Problem w tym, że tamta rodzina żąda 50 tysięcy i przeprosin w gazecie. Próbujemy zejść z tej ceny, ale sprostowanie na łamach gazet będzie musiało się znaleźć. Inaczej puszczą nas z torbami.
Pozostała trójka słuchała tej rozmowy z otwartymi ustami. Czegoś takiego się nie mogli spodziewać. Przecież wiele razy Tom balował z różnymi dziewczynami i nie zdarzyło się jeszcze, żeby któraś miała o to pretensje. Wręcz przeciwnie. Zabawić się z Tomem Kaulitz było zaszczytem i powodem do dumy, a nie walk w sądzie.
„Wiedziałem, że Tom kiedyś się przejedzie na tym zarywaniu lasek.-myślał Gustav- Ale to przecież, w gruncie rzeczy, dobry chłopak. Ma taki, a nie inny charakter. Trudno się mówi i żyje się dalej. Mógłby trochę przystopować, ale wiem, że to mało prawdopodobne. Korzysta chłopak ze sławy... W końcu to nie on pakuje się dziewczynom do łóżka, tylko one jemu... No dobra, z tym pakowaniem się do łóżka trochę przesadziłem. Jakie to śmieszne, że ludzie mu wierzą. 25 lasek, z którym sie przespał. Ha ha ha, chyba w snach. Ale prasa ma przynajmniej o czym pisać. Już prędzej bym uwierzył, że Georg miał tyle dziewczyn. Ale kto by tam o nim pisał, nawet jeśli to by była prawda. W końcu to tylko Georg...”
-Co o tym sądzisz, Gustav?- wszyscy czekali na odpowiedź blondyna. Najwidoczniej skończyli już temat Ann-Katrine i Toma, i rozmawiali o czymś innym.
-Przepraszam, zamyśliłem się.- usprawiedliwił się Gustav- O czym mówiliście?
-Matko, kolejny mnie nie słucha.- zdenerwował się Jost- Pytałem, czy też uważasz, że kolejna trasa koncertowa powinna się zacząć od występów za granicą?
-Jasne, że tak.- odpowiedział perkusista, a w jego głowie zaświtała pewna myśl, o której już dawno miał powiedzieć chłopakom- Proponuję Polskę jako pierwszy kraj.
-Polskę?- zdziwili się wszyscy.
-Tak, dokładnie. Podobno mamy tam dużo fanów... hmmm... fanek.-poprawił się- A poza tym będziemy mogli rozstrzygnąć, czy zakład wygrał Georg, czy Yvonne.
-Jaki zakład?- zapytali równocześnie Bill, Tom i David.
-Nie ważne.- burknął Georg i popatrzył na Gustava, a następnie zrobił znaczący znak palcem wskazującym po gardle.
-Wiecie co?- odezwał się Tom- Myślę, że to jest dobry pomysł. Tam są podobno najładniejsze na świecie dziewczyny.
Tym razem to Gustav popatrzył wymownie na Georga i uśmiechnął sie triumfalnie. Jednak miał rację. Skoro Tom twierdzi tak jak on, to nie może być inaczej. W końcu ten chłopak zna się na dziewczynach, jak żadna inna osoba. Tylko dlaczego Gustavowi tak bardzo zależało, żeby to Yvonne wygrała? Czy dlatego, że chciał dokuczyć Georgowi? A może z innego powodu? W tej chwili on sam tego dokładnie nie wiedział. Mimo to ucieszył się, że ma po swojej stronie tak silnego „zawodnika”, jakim jest Tom. Wiedział, że jego głos może być decydujący. Bo choć to David podejmował ostateczne decyzje, to zawsze pomysły dredziarza były realizowane jako pierwsze. Nie. Nie Billa. Choć mogłoby się wydawać, że to on ma decydujący glos. Także nie Georga. Choć to on był najstarszy w grupie i, teoretycznie, to właśnie z nim powinni się najbardziej liczyć. Zdanie Toma było najważniejsze. Trudno stwierdzić, dlaczego tak się działo. Nie był on w końcu zbyt odpowiedzialny, co potwierdzało się na każdym kroku. Był jednak najbardziej kreatywny z całej czwórki. Zawsze wpadał na pomysły, które na pozór były szalone, ale po głębszym zastanowieniu okazywały się bardzo dobre, żeby nie powiedzieć genialne. To właśnie Tom wymyślił, że jedna z piosenek na poprzedniej płycie zostanie zaśpiewana przez niego. I to on zaplanował pewną niespodziankę na płytę, którą właśnie nagrywali. Dlatego Gustav był prawie pewny, że jego pomysł zostanie zaakceptowany.
-No cóż,-chłopak usłyszał po chwili głos Josta- skoro nikt nie ma nic przeciwko, to niech i tak będzie. Jutro zadzwonię do wytwórni, która wydaje wasze płyty w Polsce i zapytam się, czy im takie rozwiązanie pasuje. Jeśli się zgodzą, to ustalimy od razu konkretny termin. A gdzie chcielibyście zagrać najbardziej? I nie chodzi mi oczywiście o Tokio, tylko o miasto w Polsce.
-Zawsze chciałem zobaczyć Gdańsk, ale wydaje mi się, że stolica będzie jednak lepsza. Czyli jedziemy grać koncert w Warszawie.- powiedział Bill, na co wszyscy popatrzyli na niego ze zdziwieniem. Bill od zawsze chciał zobaczyć Gdańsk? I wie jak nazywa się stolica Polski? Czyżby jednak czasami uważał na lekcjach geografii? A może potajemnie się douczał? W sumie ten chłopak to jest jedna, wielka, chodząca na dwóch nogach, tajemnica. Po nim wszystkiego można się było spodziewać. Zawsze lubił zaskakiwać ludzi. Jak nie wyglądem, to wiedzą, czy też czynami. Wszyscy zdążyli już się przyzwyczaić do tego, że w każdej chwili Czarny, jak go czasami nazywali przyjaciele, może ich zadziwić. Dlatego też szybko otrząsnęli sie z pierwszego zdumienia i doszli do wniosku, że Bill ma rację. W końcu skoro ma sie odbyć tylko jeden koncert w Polsce, to niech przynajmniej będzie porządnie zorganizowany. Wiadomo, że w stolicy zawsze są największe możliwości zarówno techniczne, jak i intelektualne.
Jednak Gustavowi cały czas chodziła po głowie jedna myśl. Od dłuższego czasu nie dawała mu ona spokoju. I wydawało mu się, że nikt z obecnych na naradzie osób nie będzie miał nic przeciwko tej idei.
-Słuchajcie, mam jeszcze jeden pomysł.- odezwał się po chwili- Ostatnią trasę przebyliśmy tłukąc się jakimś niewygodnym busem, który już i tak ledwo zipie. Co byście powiedzieli, żebyśmy kupili sobie porządny Tourbus? Tak właściwie to jest pytanie do ciebie, David.- popatrzył na swojego managera.
Nastąpiła chwila ciszy, podczas której Jost zastanawiał się nad pomysłem blondyna. Nic dziwnego, że chłopak zwrócił się do managera. W końcu to on jest odpowiedzialny za finanse grupy. Jost skończył zarządzanie i marketing, i wiedział na co mogą sobie pozwolić. A Tourbus był, niewątpliwie, sporym wydatkiem. Bez zgody managera chłopcy mogli sobie tylko pomarzyć o takim luksusie. A skrycie marzył o nim każdy z nich. Wszyscy narzekali na niewygodę foteli i ciasnotę swojego wana. Owszem, nie mieliby nic przeciwko niemu, gdyby nie musieli jeździć w tak dalekie trasy, które stawały się dla nich męczarnią.
-Myślę, że to jest do zrobienia- odpowiedział w końcu na zadanie mu pytanie manager. Chłopcy zaczęli skakać ze szczęścia. Znaleźli w internecie firmę, która zajmuje się sprzedażą busów i namówili managera, żeby jeszcze tego samego dnia pojechać i zobaczyć jaka jest oferta tych samochodów. Ten, niechętnie, bo niechętnie, ale w końcu się zgodził.
Firma znajdowała się w Berlinie. Gdy dojechali na miejsce była już późna pora. Mimo to nikt nie czuł zmęczenia. Podniecenie pomieszane z euforią wzięło górę nad innymi uczuciami. Nawet fakt 48 godzin na nogach nie zmienił ich nastawienia. Byli tak szczęśliwi, że gdy pozwolono im obejrzeć samochody od wewnątrz, mieli ochotę skakać po łóżkach. Pośród wielkiego wyboru tych wielkich samochodów najbardziej spodobał im się granatowy Mercedes, z wielkim łóżkiem pośrodku, telewizorem plazmowym, barkiem, kuchnią i toaletą. Jednak z wiadomych przyczyn nie mogli wybrać tego modelu. Dlatego ich wybór padł na srebrno-czarnego Mercedesa z dwoma piętrowymi łóżkami, kuchnią, jadalnią, miejscem na wspólne spotkania i toaletą. Swoją kabinę miał też Jost. Mógł być cały czas z chłopakami, a jednak nie przeszkadzać im w rozmowach, zabawach i tym podobnych rzeczach.
Tej nocy podekscytowani chłopcy nie mogli zasnąć...
____________________________________________________

W końcu, po prawie miesiącu oczekiwań, pojawiła się nowa nota. Nie jest ona pierwszej jakości, bo jeszcze nie naszła mnie wena. Jednak coś mi się udało naskrobać xD

Ale mam do Was prośbę:
niech komentarze pod tą notką będą w 100% szczere. Jeśli Wam coś nie pasuje, nie podoba się- napiszcie mi o tym. Jeśli macie jakiekolwiek pomysły związane z tym opowiadaniem- piszcie. Może czegoś Wam tu brakuje, albo czegoś jest za mało- proszę o napisanie mi tego. Możecie też pisać co Wam się podoba.

Bardzo mi na tym zależy, bo czuję, że coś jest nie tak z tym opowiadaniem, ale nie mogę dojść co to jest. I czuję, że to jest powód mojego praku weny. Proszę Was bardzo- pomóżcie mi w zdefiniowaniu mojego problemu.

Rozpisałam się w tym zakończeniu...xD

A notka dedykowana jest Karolince, za to że nie mogła wybrać się na zlot fanów Mazdy i za to, że jest jaka jest i jest fajnie xD
komentarze [14]

Trochę wspomnień...(zdjęcia) >> piątek, 11 maja 2007 19:11:54
Jako że mam trochę czasu wolnego po maturze z biologii, a na blogu jakoś smutno bez notki sie zrobiło, postanowiłam dodać trochę zdjęć:)

Naszło mnie na wspomnienia, więc proszę bardzo, oto przed Wami historia Tokio Hotel w telegraficznym skrócie:)

P.S. Zdjęcia należy oglądać poziomo, od lewej:P Starałam się je ułożyć mniej więcej chronologicznie, dlatego tak:P

UWAGA: zdjęcia po kliknięciu LEWYM przyciskiem otwierają się w nowych okienkach:P Jak spróbujecie prawym, to spotka was niespodzianka^^


OD DEVILISH DO TERAŹNIEJSZEGO TOKIO HOTEL

Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us


GUSTAV vel. GUCIO

Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us<-------- Achhh te nóżki^^
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us<---------- Młodzież poniżej 18. roku życia- proszę zamknąć oczy. A cała reszta może się zachwycać xD Nie mogłam się powstrzymać, żeby tego zdjęcia nie dać^^
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us


GEORG vel. WIEWIÓR

Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us

Ekhm, sorry Wiewiór, ale niestety nie mam twoich fot. I tak dobrze, że te się znalazły:P

MAŁE BLIŹNIAKI(razem, bo nie mam fot tych gnojków osobno...)

Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us


BILL vel. BIDON

Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us

Hmmm, Bidona zdjęciów też nie mam dużo:P

TOM vel. DRZEDZIARZ, BÓG SEKSU, MOP, DEBIL, PATAFIAN DO KWADRATU(niepotrzebne skreślić)

Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us<----------No nie mogła tego nie dać^^
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us
Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us



I tak oto kończymy ten krótki przegląd zdjęć Tokio Hotel i maleńkości do teraz. Pracowałam nad tą notką 3,5 godziny(teraz jest 22.35), ale opłacało się.
Enjoy xD




komentarze [14]

Info nr 2 (Uwaga, przemawiam) >> czwartek, 3 maja 2007 19:17:00
Witam:)

Nowej notki nie będzie. Zarówno ja, jak i moja wena bierzemy urlop. Ja od pisania, a moja wena od wymyślania kolejnych perypetii Tokio Hotel.

A czym jest to spowodowane? Zapewne głównym powodem jest spadająca liczba komentarzy na tym blogu.

Jak już pisałam w ulubionych ma mnie około 40 osób, a komentuje może z 5-10... Tak więc ani wenie, ani mnie (jako, że jestem straszną materialistką pod tym względem), się to nie spodobało i mówimy Wam DO WIDZENIA.Nie żegnajcie, ale właśnie do widzenia.

Na pewno powrócimy. Ale kiedy, tego nikt nie może wiedzieć. Może to będzie jutro, może za tydzień, a może za miesiąc...

Wiem co sobie teraz możecie pomyśleć, ale mnie to mało obchodzi. Taka jest moja decyzja i już.

Aha i tym razem mam zamiar powiadomić wszystkich, bo mi się baaaaardzo nudzi :( A przynajmniej mam zamiar powiadomić wszystkich:P

I przypominam jeszcze raz:KTO CHCE BYĆ POWIADAMIANY O NOWYCH NOTACH, PROSZONY JEST O ZOSTAWIENIE SWOJEGO NUMERU GG W KSIĘDZE GOŚCI

Koniec.


EDIT:

Ludziki wy moje kochane!!!! Nie wiem, czy ja napisałam niewyraźnie?
"Na pewno powrócimy. Ale kiedy, tego nikt nie może wiedzieć. Może to będzie jutro, może za tydzień, a może za miesiąc..."

Ale jeśli ktoś jeszcze nie zrozumiał powtórzę:
TO NIE JEST KONIEC TEGO OPOWIADANIA!!!!

Teraz zbieram siły (jeśli można tak nazwać czas matur) i jak tylko złapię za nogę wenę, to napiszę nowy odcinek. W końcu nie mogę tego skończyć w takim momencie, nie?? xD

A póki co, co możecie mi podsyłać wenę i trzymać kciuki za mnie kciuki. A jak ktoś chce to i wszystkie palce (nie wnikam w jaki sposób...):P

DO ZOBACZENIA!!!

komentarze [28]

Rozdział 11. -"Czy to prawda, że..." >> niedziela, 29 kwietnia 2007 20:04:54
-Może na początek zadam takie pytanie-odezwała się niska brunetka w okularach-gdzie jest w tej chwili Bill?
-No więc Bill siedzi właśnie w studio i nagrywa wokal do jednej z piosenek na naszą nową płytę. Dlatego nie mógł z nami przyjechać na ten wywiad.- odpowiedział Tom.
W tym samym czasie Gustav przyglądał się redaktorce. Miała jakieś 30-35 lat, czarne włosy, a na nosie okulary w czerwonych, grubych oprawkach. Była niewysoka. Ubrała się tego dnia w czarną garsonkę i czerwoną bluzkę koszulową. Sprawiała wrażenie raczej sympatycznej.
Jednak mimo wszystko chłopcy ustalili przed wywiadem, że będą się starać unikać kłopotliwych pytań, a jak już takie padną, to będą wymyślać na poczekaniu jakąś wymigującą odpowiedź.
-A propos nowej płyty-odezwała się ponownie Jessica Schmidt, bo tak właśnie nazywała się ta kobieta- na kiedy planujecie ją ukończyć i jaki będzie jej tytuł?
-Planujemy premierę w październiku, ale wiadomo, że to wszystko może się trochę przeciągnąć.- Georg zaczął odpowiadać, lecz przerwał mu dredziarz:
-A nad tytułem jeszcze się nie zastanawialiśmy. Być może będzie to tekst którejś z piosenek, ale jeszcze nic nie jest przesądzone.
-Możecie mi wymienić kilka tytułów nowych piosenek?- zadał kolejne pytanie Jessica
-Niestety nie jesteśmy do tego upoważnieni.- ponownie odpowiedzi udzielał Georg- Chcemy, żeby to była niespodzianka dla naszych fanów.
Redaktorka podchwyciła ten temat i zwróciła się do chłopców:
-Chciałeś chyba powiedzieć fanek...
-No tak.- Tom wyszczerzył zęby- Nie da się ukryć, że zdecydowana większość to fanki. Tak szczerze powiedziawszy, to chyba nie widziałem jeszcze na koncercie chłopaka. Oczywiście oprócz nas, ekipy realizacyjnej, oraz ochroniarzy.-na jego słowa wszyscy zaczęli się śmiać.
-Trafnie to ująłeś.- przytaknął Georg, a potem Schmidt zadała kolejne pytanie:
-Ja tam się im nie dziwię, jesteście młodzi, przystojni i zabawni. A jak sobie radzicie z popularnością? Zdarzają się wam jakieś zabawne, bądź dziwne sytuacje?
-Zdarza się nam wiele dziwnych sytuacji.- uśmiechnął się przyjaźnie Georg- Jednak przeważnie są one bardziej niebezpieczne, niż zabawne. Ostatnio na przykład Bill ledwo wyszedł cało, gdy poszedł do Pizza Hut. Dlatego też zawsze staramy się wychodzić z ochroną, albo bardzo dobrze się maskować.
-A możesz nam, Georg, przybliżyć trochę przygodę Billa?- zapytała rozmówczyni Tokio Hotel.
-Oj, obawiam się, że Bill wolałby, żebyśmy nie mówili na ten temat.- wymigał się od odpowiedzi basista- Może się pani o to spytać samego zainteresowanego następnym razem.
-Nie omieszkam.- przytaknęła kobieta- A jeszcze jedno pytanie dotyczące fanek: jak dużo dostajecie listów od dziewczyn i czy na nie odpisujecie?
-Oj to zależy w jakim tygodniu.-zaśmiał się Georg- Przeciętnie jest to jakieś 50 tysięcy tygodniowo. Niestety nie jesteśmy w stanie ich wszystkich przeczytać, nie mówiąc już o odpisywaniu. Staramy się oczywiście to robić, jednak mamy tak mało czasu, że przeważnie nie jest to możliwe.
-I co robicie z takimi listami?
-Większość z nich przychodzi do naszych rodzinnych domów w Loitsche i Magdeburgu- zaczął Tom- tylko niewielka część trafia prosto do nas, do Hamburga. Listy , które przychodzą na adresy naszych rodzin, są przez nich czytane i to właśnie oni, w naszym imieniu, na nie odpisują, w miarę możliwości. My później dostajemy co ciekawsze i osobiście odpisujemy. Natomiast te, które dostajemy do rąk własnych, czytamy sami i też odpisujemy na co ciekawsze, a gdy mamy więcej czasu, odpisujemy na wszystkie po słówku.
-I tutaj chcielibyśmy serdecznie przeprosić wszystkie fanki, które nie otrzymują od nas odpowiedzi.- wtrącił się Georg- Naprawdę nie jesteśmy w stanie odpisać na wszystkie. A już szczególnie na te, które otrzymujemy w urodziny.
-A ile ich wtedy jest?- zainteresowała się Jessica.
-Wtedy to około 300-400 tysięcy. Przychodzą na przestrzeni tygodnia, jednak najwięcej w dniu urodzin, bądź około niego.- wyszczerzył dumnie zęby Tom- Niektóre dostajemy wcześniej, inne później, ale najwięcej w dniu urodzin.
-Teraz chciałabym porozmawiać o czymś innym.- zmieniła temat brunetka- Czy to prawda, Tom, że rodzice Ann-Katrine chcą cię pozwać do sądu o molestowanie ich córki? Podobno bardzo się zdenerwowali, gdy zobaczyli artykuł w „Bildzie”.
-Nic nam o tym nie wiadomo.- odezwał się, po raz pierwszy podczas tego wywiadu, Gustav.
-W takim razie może ty, Gustavie, odpowiesz mi na pytanie: co to była za dziewczyna, z którą jesteś na zdjęciach w artykule „Bildu”?- zainteresowała się blondynem dziennikarka.
-To przyjaciółka.- odparł zgodnie z prawdą Gustav. Jednak Jessica Schmidt nie dała za wygraną i dalej drążyła ten temat.
-Moim zdaniem to wyglądało raczej na randkę z ukochaną, a nie przyjacielski wypad.
-Może i tak się mogło wydawać,- Gustav poniósł głos-ale zapewniam panią, że o tylko przyjaciółka.
Przyjemna atmosfera, jaka panowała na początku, prysnęła jak bańka mydlana. Jessica Schmidt postanowiła zakończyć wywiad i zaprosiła chłopaków na sesję zdjęciową.
W garderobie czekały na nich wizażystki i stylistki, a także fryzjer. Tokiohotelowcy z cierpiętniczymi minami poddali się charakteryzacji. Żaden z tej trójki nie lubił być malowany. Jedyna osoba, która lubiła całe te przygotowania i tą otoczkę, była nieobecna. Chociaż nawet Bill twierdził, że woli się sam malować, czuje się wtedy bardziej komfortowo. Gdy ich makijaże i fryzury były skończone, stylistka wybrała im stroje. Na szczęście były w stylu, jaki każdy z nich lubi. Tom nie został ubrany w ciuchy punkowe, natomiast Georg i Gustav nie musieli wciskać się w strój skate'owski.
Po skończonych przygotowaniach, zostali skierowani do studia fotograficznego. Było ono duże, utrzymane w ciemnej kolorystyce, z kilkoma biało-czerwonymi kanapami. Wszędzie stało mnóstwo statywów, na regałach leżały przeróżne aparaty oraz akcesoria do nich. Jedna ze ścian stanowiła tło, które w tym momencie było zielone. Fotograf kazał im się ustawić jeden obok drugiego, a następnie zaczął im pstrykać fotki. Wymyślał coraz to nowe pozycje, a chłopcy wyjątkowo grzecznie spełniali jego polecenia. Po jakimś czasie jeden z asystentów podstawił kanapę. Na niej odbyła się druga część sesji.
Po 3 godzinach zdjęć Georg, Gustav i Tom byli już wolni. Przebrali się w swoje ciuchy i podziękowali za wywiad i sesję. Następnie wyszli tylnym wyjściem. Wsiedli do wana i kazali Hansowi jechać do studio.
-Czy wam też zaprząta głowę to co powiedziała ta cała Jessica Schmidt o Ann-Katrine?- zapytał w pewnym momencie Gustav- Tom, wiesz na ten temat coś,czego my nie wiemy?
-Zielonego pojęcia nie mam, o czym ta baba mówiła.- odrzekł dredziarz- Jestem tak samo zdziwiony tą sprawą, jak ty czy Georg. Jak dojedziemy na miejsce nie omieszkam zapytać Davida, o co jej chodziło.
Resztę drogi chłopcy przebyli w ciszy, jaka rzadko panuje między nimi. Byli strasznie zmęczeni, zarówno sesją, jak i wywiadem. Wynudzili się na nich, jak nigdy. A poza tym, wszyscy razem i każdy z osobna zastanawiali się nad sprawą Ann-Katrine. Czy to możliwe, że Jost im czegoś nie powiedział? I to czegoś tak ważnego, dotyczącego jednego z nich...
Po pokonaniu wszystkich korków na ulicach, dojechali do budynku, który ostatnio stał się prawie ich domem. Weszli jak zwykle tylnym wejściem.
W studiu nagraniowym numer 6, Bill akurat mylił tekst zwrotki i zapiał niemiłosiernie.
-Dobra Bill- krzyknął reżyser-zrób sobie chwilę przerwy i chodź do nas, bo akurat chłopcy przyjechali.
Wszyscy zebrali się w reżyserce i usiedli na kanapach. Przez jakiś czas nikt się nie odzywał, ale w końcu ciszę przerwał Tom:
-David, możesz mi powiedzieć jedną rzecz?- zapytał
-No pewnie. Wal śmiało.- przytaknął Jost.
-O czym mówiła ta cała Jessica Schmidt? Rodzice Ann-Katrine chcą mnie pozwać do sądu o molestowanie seksualne?
David zrobił wielkie oczy i ponownie zaległa cisza. Wszystkie oczy zwróciły sie w stronę menagera. Zebrani z zapartym tchem czekali na to, co powie Jost. W końcu usłyszeli odpowiedź, która była dla nich szokiem:
-Tak, to prawda.- przytaknął David.
__________________________________________________

Mam nadzieję, że miło Wam się czytało:)

Ale muszę powiedzieć, że troszku się na Was zawodzę ostatnio... Do ulubionych dodało mnie ok. 41 osób (za co, oczywiście, wszystkim dziękuję), a notkę skomentowało raptem kilka (mówię, oczywiście, o komentach do rozdziału, a nie powiadomieniach o newsie)...

A dziś będzie dedykacja, która poleci do wszystkich maturzystów xD

P.S. Nie wiem, czy w ciągu najbliższych 3 tygodni pojawi się nowa część, ponieważ, jak wiecie, mam matury (m.in dnia 7.05 ustną z niemieckiego) i niebardzo mam czas pisać opowiadanie. Oczywiście postaram się to zrobić między jednym testem sprawdzającym moją wiedzę, a innym, ale nie obiecuję.

A tak w ogóle to już teraz osoby wierzące mogę się za mnie modlić, niewierzące trzymać kciuki, praktykujące jakieś czary- odprawiać jakieś voo doo, czy inne takie rzeczy. Wszystko dozwolone, byle bym dobrze zdała:P

Pozdrawiam:*




komentarze [17]

Rozdział 10. -"Czy praca muzyka może być trudna?" >> niedziela, 22 kwietnia 2007 20:16:05
Trzech młodych chłopców siedziało w małym pomieszczeniu, w którym było mnóstwo mikrofonów, gitar i innych sprzętów muzycznych. Nagrywali właśnie podkład do piosenki na nową płytę. Zza szyby przyglądało im się kilku członków ekipy realizacyjnej, manager, oraz czwarty członek zespołu.
-Stop, stop, stop, stop!- krzyknął do mikrofonu reżyser dźwięku- Który to wszedł w jakieś brudne dźwięki? To chyba byłeś ty, Georg. Przestań myśleć o niebieskich migdałach, a skup się na graniu.
-Dobra, już dobra- burknął basista.
Gustav ponownie zaczął wybijać rytm, a po chwili włączyła się cała reszta. Jednak w połowie piosenki Tom przestał grać i powiedział z wyrzutem:
-Gustav, do kurwy nędzy, graj troszkę ciszej, dobra? Zagłuszasz mnie cały czas tym swoim waleniem w bębny.
-Ja?- zdziwił się chłopak- To ty tak szarpiesz struny, że zaraz ci popękają. Czep się lepiej tramwaju, a nie mnie, dobrze?
-Ja zaraz struny rozszarpię?- oburzył się dredziarz- Gram jak zawsze. To ty odpierdalasz jakieś jazdy na tej swojej perkusji!
-Chłopcy, uspokójcie się!- usłyszeli głos managera- Mogło być dobrze, ale wy wolicie tracić czas na jakieś durne kłótnie. Zastanówcie się: chcecie mieć to już z głowy, czy siedzieć tydzień nad jedną piosenką?
-Dobra chłopaki. Zagrajmy to w końcu jak trzeba.- zwrócił sie z prośbą do przyjaciół Georg.
Po chwili zaczęli grać od początku ten sam utwór. Gdy skończyli, byli z siebie zadowoleni. Wtem usłyszeli głos Billa:
-Kurde, to było trochę za wolno. To jest przecież żywiołowa piosenka. Zagrajcie ją trochę szybciej.
Chłopcy rozpoczęli ponownie odgrywać ten sam utwór. Wszystko szło im znakomicie.
„Tym razem to chyba uda nam się to nagrać jak trzeba- pomyślał Gustav.”
-A teraz było za szybko- powiedział czarnowłosy.
-Bill, do chuja pana, nie mogłeś nam tego wcześniej powiedzieć?- oburzył się Georg.
-Dokładnie.-poparł kolegę Tom- Dałbyś nam wcześniej znać. A teraz znowu musimy od początku nagrywać.
-Chłopcy, chodźcie tutaj do mnie.- powiedział Jost, a ci wykonali posłusznie polecenie- Mam dla was propozycję: odpocznijcie sobie trochę, rozluźnijcie się. Może coś byście zjedli? W ten sposób, to my nigdzie nie zajdziemy.
-Okej- wszyscy przystali na propozycję Davida.
-To może ja pójdę do Pizza Hut, tego co jest na dole, po jakąś pizzę...- zaproponował Bill i wyszedł z pomieszczenia.
Reszta Tokio Hotel ulokowała się na wygodnych kanapach, które znajdowały się w reżyserce. Cała ekipa, z Jostem na czele, ulotniła się. Mieli podobno jakieś bardzo ważne sprawy. Tom poszedł natomiast po kawę do automatu, który znajdował się dwa piętra niżej. W pomieszczeniu został tylko Georg i Gustav.
-Gustav, zamień się ze mną- powiedział w pewnym momencie basista.
-Zamienić się?- zdziwił się blondyn- Ale na co??
-Na dziewczyny- odpowiedział Georg- Ja będę przebywał z Olivią, a ty z Yvonne. Ta dziewczyna mnie niedługo doprowadzi do obłędu. Cały czas mi przypomina, że mam jej striptiz zrobić.
-Co masz zrobić?- zaśmiał się Gucio
-O w mordę. Wygadałem się. Dobra, powiem już. Wtedy, jak dzwoniłem i pytałem, czy Polki są ładniejsze od Niemek, założyłem się z Yvonne o striptiz. I ona twierdzi, że przegrałem...
-Bo przegrałeś- wtrącił Gustav.
-Aj tam, ty się nie liczysz. Nie znasz się na dziewczynach.
W tym momencie do sali wpadł Tom z czterema kubkami gorącej, pachnącej kawy. Miał na ustach uśmiech od ucha do ucha.
-Widzę, że nasz Tom Wielki poderwał jakąś laleczkę, która spotkał na korytarzu.-odezwał się Geo.
-Ano- przytaknął Tom- Tak piękna, wysoka blondynka dużymi cyc...oczami i nogami do samej ziemi.
Jego oczy błyszczały jak diamenty. Szczery uśmiech wskazywał, że dziewczyna musiała być naprawdę ładna. Chłopak zamachał kolegom przed oczyma karteczką z jej numerem telefonu.
-Nie no. Stary, wymiatasz- parsknął śmiechem Georg i przybił koledze piątkę- Kolejna karteczka do „puszki numerowej”?
-Taaa- dredziarz puścił oczko.
Po godzinie do studia wpadł Bill. Był cały zdyszany i miał zmierzwione włosy. Czarna koszulka, którą miał na sobie tego dnia, była naderwana. Spodnie zjeżdżały mu z bioder, bo nie miał paska.
-Ejjj, a tobie co się stało, brat?- zapytał Tom.
-A muszę odpowiadać na to pytanie?- zdziwił się czarnowłosy- Przecież to chyba widać, nie?
-No tak jakby. Możemy się tylko domyślać, że...fanki?
-Trafiony zatopiony. Wygrał pan milion i to bez pół na pół, ani telefonu do przyjaciela- Bill zmarszczył brwi.
-To opowiadaj- Gustav poprawił się na swoim miejscu, czekając na opowieść.

*****

Bill wyszedł ze studia i skierował swoje kroki ku schodom. Z windy nie korzystał. Obawiał się, że może spaść razem z całym żelastwem i zginąć. Wychodząc z budynku, nałożył na głowę kaptur. W końcu był w centrum Hamburga, gdzie mieli dużo fanów. A może raczej fanek?
Wszedł do Pizza Hut i zamówił 4 pizze pepperoni na grubym cieście. Musiał trochę poczekać, więc wziął sobie colę i usiadł przy jednym ze stolików, zaciągając głębiej kaptur na głowę.
Wtem poczuł na ramieniu czyjąś rękę.
-Przepraszam, mogę prosić o autograf?- zapytała grzecznie jakaś dziewczynka, na oko 10- letnia.
-Jasne- zgodził się Bill, ale najpierw rozejrzał dookoła- Jak masz na imię?
-Amelia.
Chłopak nabazgrał szybko autograf w pamiętniku dziewczynki. Pech jednak sprawił, że zauważyła to inna dziewczyna i natychmiast do niego podbiegła. A Bill...cóż on mógł zrobić? Podpisał się i jej, a że miała ze sobą aparat, to zrobili sobie fotkę. Na tym się jednak nie skończyło. Kolejka zaczęła się powiększać. Po pół godzinie prawie udało mu się wyjść. Jednak gdy miał się zbierać, do środka weszła zagraniczna wycieczka. Dziewczyny z piskiem rzuciły się na Billa, biły się o to, która pierwsza da mu kartkę do podpisania. O mały włos nie doszło do rękoczynów.
Gdy Bill usłyszał, że jego zamówienie zostało zrealizowane, wstał. Szybko jednak został ponownie sprowadzony od parteru, przez jedną z fanek. Dziewczyny zaczęły się przepychać między sobą, a następnie zaatakowały Czarnego. Szarpały go za włosy. Gdy udało mu się wstać, ściągnęły mu bluzę i pasek od spodni. Nadszarpnęły też jego bluzkę.
Bill nie wiedział co robić z tymi dziewczynami. Niby ciągle spotykały go takie sytuacje, jednak wtedy zawsze był z ochroniarzem. Teraz był skazany na siebie. Gdyby tylko wcześniej wiedział jak całe to, w zamyśle krótkie, wyjście sie skończy, w życiu by sam tego nie zrobił. Ale trudno, stało się.
W końcu pomógł mu jeden z pracowników. Wszedł on bohatersko w tłum dziewcząt i torował drogę do wyjścia. W drzwiach Czarny podziękował swojemu wybawcy i rzucił się do ucieczki. Wpadł do budynku, w którym znajdowało się studio, jakby go goniło stado byków na corridzie, a nie jego fanki. Jednak na szczęście udało mu się w miarę nienaruszonym dojść do studia, gdzie czekali już na niego przyjaciele.

*****

Wszyscy zaczęli się śmiać z przygody Billa.
-Ta dlatego nie przyniosłeś tej pizzy?- zapytał starszy Kaulitz z wielkim uśmiechem na twarzy.
-A ty byś przejmował się pizzą, gdybyś w oczach miał śmierć i życie ci przeleciało jak w filamch?- odpowiedział pytaniem na pytanie Bill.
-Taaaa, oczywiście. Przecież u mnie pełny żołądek jest na pierwszym miejscu- wyszczerzył śnieżnobiałe zęby Tom, a po chwili dodał, prawie płacząc ze śmiechu- Wyobrażam sobie, jak to musiało wyglądać:Ohhh, Bill. It so amaizing for me...
-It so amaizing for me- włączył się do jęków czarnowłosy- I'm so nervous.
Georg z Gustavem leżeli już na kanapach i płakali ze śmiechu. Bliźniacy tak realistycznie naśladowali swoje fanki, że wszyscy czuli sie jak na spotkaniu z fankami.
-A ty sie lepiej Gutek tak nie śmiej, tylko opowiadaj jak było naprawdę na spacerku z Olivią.-Tom szturchnął perkusistę łokciem- Bo sam widziałeś, co gazety o tym pisały. A dokładniej jedna gazeta- „Bild”
-Taaaa, widziałem. „Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie”. Dobry tytuł wymyślili, nie ma co. A tak naprawdę, to byliśmy z Wisienką...
-Z kim?- przerwał mu Bill.
-Z Wisienką. Byliśmy na hamburgerze i frytkach, zwiedziliśmy ratusz, potem byliśmy w Deutsches Schauspielhaus, a na koniec poszliśmy do cyrku.
-Do cyrku mówisz?- Georgowi zaśmiała się buzia- Opowiadaj jak było.
Niestety chłopak nie zdąży zdać relacji, ponieważ weszła cała ekipa. Zaproponowali im, że każdy swoją część podkładu nagra osobno, a oni potem postarają się to skleić w całość. Wymyślili też, że na początku piosenki będzie przez chwilę słychać samą perkusję Gustava, jak gdyby z oddali. Potem miała wejść gitara Toma- najpierw w lewym głośniku, potem w obu i dopiero wtedy piosenka zacznie się na dobre. Chłopakom ten pomysł się bardzo spodobał. Nagrywanie poszło im znacznie szybciej niż na początku.
O godzinie 22.00 skończyli już swoją robotę. Zostało już tylko nagranie śpiewu Billa. Postanowili jednak, że zrobią to następnego dnia. Gdy do pokoju wszedł Jost, oznajmił chłopakom:
-Dzwoniła do mnie redaktor naczelna „Bravo”. Ustaliliśmy, że jutro udzielicie im wywiadu. Jesteście umówini na 10.00 w redakcji „Bravo” w Hamburgu.
-Ale przecież ja jutro miałem nagrywać wokal. To mi zajmie cały dzień, jak nie więcej, i nie ma mowy, żebym sie wyrwał.- zaoponował Bill.
-W takim razie na ten wywiad pojadą Tom, Georg i Gustav, a ty będziesz siedział w studio i nagrywał.-znalazł wyjście z sytuacji David, a Bill burknął tylko:
-Super...
____________________________________________________________

Już z moim kompem wszystko w porządku xD
Dziękuję jeszcze raz za wszystkie komentarze:*
Mam nadzieję, że ostatnią notką osiągnęłam zamierzony cel:P Jednak trudno mi to po Waszych komentarzach wywnioskować:P

Jeszcze mam wieeelką prośbę do dziewczyn, które prosiły mnie o informowanie, ale nie podały nr GG PROSZĘ PODAJCIE SWOJE NR gg, EWENTUALNIE MAILE.
To jest dla mnie baaaardzo ważne, bo za 2 tygodnie mam maturę, a powidamianie nawet tych kilku osób na blogach, zajmuje sporo cennego czasu...
Pozdrawiam i do następnej notki:*

EDIT Z DNIA 23.04.2007
Głosujcie w nowej sondzie!!!:P
komentarze [14]

Rozdział 9. - "Czas relaksu" >> wtorek, 17 kwietnia 2007 11:35:17

Dziękuję za wszystkie komentarze. Jesteście kochane:*
Oto nowa notka. Niestety nie jest taka długa jak miała być, bo dalej mam problemy z kompem i netem i właśnie siedzę u tej samej przyjaciółki co wtedy i piszę i umieszczam notę:P
Nie wiem kiedy nadrobię zaległości na Waszych blogach. Postaram się naprawić tego kompa jak najszybciej, ale nic nie obiecuję.
Przepraszam, jeśli nota będzie beznadziejna, ale nie mogłam się skupić na pisaniu:( A teraz czytajcie:D
____________________________________________________

-A co ma do tego wszystkiego Tom?- zapytał Georg, na co Jost odpowiedział mu, że dzięki temu cała sprawa z Tomem powinna się rozwiać po kościach.
A Gustav na tą wiadomość powiedział tylko "Nie ma sprawy", co wszystkich sprawiło w osłupienie. Spodziewali się, że chłopak zaoponuje, a ten się zgodził. Nawet więcej niż chętnie to zrobił. Czyżby coś się w nim zmieniło? A może ten pomysł mu się od początku podobał? To raczej nie czas i miejsce na zastanawianie się nad tym i roztrząsanie tego problemu. Ważne było to, że panowie Gie zareagowali na tą wiadomość nadspodziewanie pozytywnie. A właściwie jeden z nich zareagował dobrze. Drugi się lekko skrzywił, ale nic nie powiedział. Gdy szczegóły zostały ustalone, wszyscy rozeszli się do swoich domów.

*****
Dwoje młodych ludzi siedziało w niewielkiej restauracyjce, która do wykwintnych zaliczać się nie mogła, jednak była bardzo przytulna. W pomieszczeniu oprócz nich siedziały jeszcze dwie osoby pogrążone w konwersacji i nie zwracające uwagi na Boży świat. Sytuacja byłaby całkiem normalna, gdyby nie pewien drobny szczegół: za oknami widać było kilku ludzi, obwieszonych aparatami, zawzięcie fotografujących dwójkę siedzącą pod oknem.
-Widziałaś? Już nam zdjęcia robią. Zawsze mnie to ciekawiło, skąd paparazzi tak szybko wiedzą, że ktoś sławny chodzi sobie po mieście...- odezwał się chłopak. Miał na sobie czerwoną bluzkę, dżinsy a na głowie czarną bejsbolówkę. Dziewczyna również miała na głowie czapkę, a jej strój był, najprościej mówiąc- normalny. Jednak mimo to estetyczny. Nie wystroiła się jak stróż w Boże Narodzenie, ale też nie ubrała się jak na sianokosy.
-Ej tam, czym ty się przejmujesz, co? Przecież o to wam chodziło.- zaśmiała się Olivia, bo to właśnie ona i Gustav Schäfer obserwowani byli przez fotoreporterów.- Przecież oni cię nie zjedzą.
-Nie, tylko połkną w całości.- chłopak przewrócił oczami, co rozśmieszyło blondynkę jeszcze bardziej. Oboje byli w nadzwyczaj wyśmienitych humorach. Żartowali, rozmawiali, jedli hamburgery, które oboje uwielbiali i frytki z sosem czosnkowym, za które daliby się zabić. I co najważniejsze- nikt nie zwracał na nich najmniejszej uwagi. Oczywiście nie licząc kilku ludzi na zewnątrz...Piękna majowa pogoda, fakt, że dziewczyna miała już za sobą końcowe egzaminy w szkole, oraz wzajemna sympatia sprawiły, że tych dwoje nie martwiło się w tym momencie niczym. Najważniejsze było tu i teraz, a to co się dzieje poza zasięgiem ich wzroku, było niczym. Można powiedzieć, że zachowywali się jak małe dzieci. A to dlatego, że w pewnym momencie zaczęli rzucać się frytkami. Mieli przy tym tyle zabawy i dawało im to tyle radości, że oboje śmiali się na cały głos. W końcu podeszła do nich kelnerka i wyprosiła z lokalu.
-No i co ty zrobiłeś?- Olivia dała kuksańca w bok swojemu koledze.
-Jaaaa? Przecież to ty zaczęłaś we mnie rzucać tymi smażonymi kartoflami! I nie wmawiaj mi, że to ja wszystkiemu jestem winien. A tak w ogóle to foch za takie słowa ci się należy, a nawet foch z przytupem.- Gustav zatrzymał się i tupnął nogą, robiąc obrażona minę.
-Jak tam sobie chcesz.- Olivia była niewzruszona na takie metody i szła dalej. Zdziwiło to niezmiernie perkusistę. Gdy zobaczył, że ta się po niego nie wróci, podbiegł do niej.
-Ejjjj, miałaś się mną zainteresować, a ty co?- złożył usta w dziubek nadając sobie w ten sposób wygląd małego dziecka pozbawionego przyjemności rozmazania kaszki manny na swoim ubranku.
-Miałam się tobą zainteresować?- prychnęła śmiechem Olivia, prawie opluwając przechodzącą obok dziewczynę, za którą, swoją drogą, obrócił się Gustav.- Tego przecież nie było w naszej umowie. A tak w ogóle to patrz na mnie, jak do ciebie mówię, a nie za jakimiś lalami się oglądasz.
-Ojjj, wiesz o co mi chodzi. Nie przeinaczaj moich słów Wisienko. A za tą laską wcale się nie odwróciłem.- wystawił jej język.
Dziewczynę zaczęło zastanawiać skąd on wytrzasnął tą Wisienkę, więc się o to zapytała. Odpowiedź jaką otrzymała wprawiła ją w jeszcze większe rozbawienie. Gustav skojarzył sobie imię Olivia z oliwką, a oliwkę z wisienką. I w ten oto sposób wymyślił dla niej nową ksywę. To co dla jednych może się wydawać dziwne, dla innych, jak Olivia, jest fajne. I właśnie ten pomysł do takich należał. Dziewczynie, mimo całego absurdu rozumowania Gustava, pomysł bardzo sie spodobał. Była zadowolona, że ktoś w końcu sam z siebie wymyślił jej przezwisko. Ale jej tego dnia raczej nietrudno było dogodzić...
Para szła krętymi uliczkami Hamburga. O dziwo nikt ich, a raczej Gustava, nie rozpoznawał. Zapewne była to kwestia dobrego maskowania w postaci bejsbolówek i wielkich okularów przeciwsłonecznych. Idąc sobie spacerkiem podziwiali miasto, w którym mieli okazję właśnie przebywać. Nie było ono rodzinnym miastem żadnego z nich. Gustav, jak wiadomo, pochodzi z Magdeburga, natomiast Olivia urodziła się w Berlinie, do szesnastego roku życia mieszkała w Köln, aby w końcu na stałe przeprowadzić się do Hamburga. Mimo, iż mieszkała już, podobnie jak jej towarzysz, jakiś czas w tym miejscu, rejonów, w które się zapędzili, nie znała. Było to dla nich nowe, ciekawe doświadczenie.
Szli malowniczymi uliczkami Alster, by w końcu dotrzeć do Hamburskiego ratusza. Obejrzeli go ze wszystkich stron, a następnie skierowali swoje kroki w stronę teatru Deutsches Schauspielhaus. Słyszeli, że jest on piękny i stary, ale z powodu chronicznego braku czasu żadne z nich tam nie było. Nie mieli zamiaru oglądać żadnego spektaklu, lecz zwiedzić ten budynek zarówno z zewnątrz, jak i od środka. Podczas spacerowania po pomieszczeniach trafili na dyrektora, który opowiedział im co nieco o historii tego teatru. Była ona na tyle pasjonująca, że spędzili tam ponad godzinę. Pan Schultz zaprosił młodzież do swojego gabinetu na herbatę i ciasteczka domowej roboty, na co oczywiście oni się chętnie się zgodzili. W końcu miła rozmowa musiała się skończyć, ponieważ dyrektor umówiony był na jakieś ważne spotkanie.
Gustav i Olivia wyszli z budynku pełni werwy do dalszego poznawania miasta. A ściślej mówiąc do wygłupów, a przy okazji zwiedzenia kilku zabytków i innych tego typu rzeczy.
-Guuuusti, chodź idziemy nad jezioro!- marudziła Olivia, która chciała namówić chłopaka na spędzenie trochę czasu nad wodą. Ten jednak wolał spacerować... Nienawidził siedzieć bezczynnie.
-Oliiiiivia, ja wolę połazić po mieście!- odpowiedział jej tym samym tonem i popatrzył ponad jej głową, a po chwili dodał- Mam pomysł. Chodź szybko.
Zaciągnął dziewczynę do tramwaju, który akurat przejeżdżał obok. Tam jakieś dwie nastolatki go rozpoznały i poprosiły o zdjęcia i autografy. Na szczęście cała reszta pasażerów była w wieku co najmniej średnim, bo kto wie jak by się ta podróż skończyła... W końcu dotarli w miejsce, które Gustav wybrał na dalszą część wycieczki, czyli... do cyrku!
-Jeny, jesteś boski!- Olivia zarzuciła Gustav'owi ręce na szyję i dała buziaka w policzek-Skąd wiedziałeś, że uwielbiam chodzić do cyrku? Jaaaaa, jak ja dawno nie byłam w takim miejscu. Ostatni raz to chyba z 10 lat temu. Chodź, idziemy.- pociągnęła kolegę za bluzkę, w stronę wejścia do namiotu.
-Mała, nie zapominasz się?- zapytał perkusista- Muszę nam najpierw bilety kupić, Wisienko.
-Łeeeeee, no to szybko, bo ja chcę już wejść- Olivia uśmiechnęła sie słodko.
-Już ty mnie swoimi uśmieszkami nie czaruj, bo się nie dam.- Gustav dał dziewczynie pstryczka w nos, na co ona zabrała mu czapkę.- Oooooo, to jest zbrodnia przeciwko ludzkości, mała. Wiesz, że słodziutki Gustavek nie lubi jak mu się czapeczkę zabiera... Za to poniesiesz straszną karę!!!
Chłopak podbiegł do budki z lodami, kupił jednego i postanowił wymazać swoją koleżankę. Niestety mu się to nie udało. Niestety dla niego. Ale stety dla Olivii- dziewczynie udało się usmarować twarz Gustava. Perkusista wyglądał w truskawkowej papce uroczo. Blondynkę ogarnął głupi śmiech. Aż musiała uklęknąć, aby się nie udusić. To właśnie wykorzystał Gustav. Złapał dziewczynę wpół i zaniósł nad pobliską rzekę.
-Za to co właśnie zrobiłaś, wrzucę cię do tej rzeki.- zagroził, ale zaraz zrezygnował ze swojego pomysłu, bo ta zaczęła mu palcem ścierać lody z twarzy i się nimi delektować.- Dziewczynko, dobrze się czujesz? Nie pomyślałaś, że nie mogłem nie myć twarzy od kilku dni, czy coś w tym stylu?
-Nie przesadzaj Guciu. Wszyscy wiedzą, że z ciebie czyścioszek jest. Ale teraz już może mnie puść i chodźmy w końcu do tego cyrku, bo nam przedstawienie ucieknie. - odpowiedziała na zadane pytanie, a gdy została postawiona na ziemię, złapała chłopaka za rękę i pociągnęła go w stronę namiotu.
Weszli do środka i poszukali sobie miejsca. Jedyne wolne, były tuż przy arenie. Usiedli na środku. Trzeba było poczekać chwilę, na rozpoczęcie przedstawienia, ale w końcu wyszedł prowadzący i opowiedział trochę o historii cyrku. Co prawda nikogo to raczej nie interesowało, a dzieci zaczęły krzyczeć, że chcą zobaczyć lwy, ale konferansjer musiał odbębnić swoje. W końcu zgasły światła, a na arenę weszły trzy młode Chinki, dziewczyny-gumy. Ich giętkość zachwyciła wszystkich obecnych, a gdzieniegdzie słuchać było głosy dzieci, że one też tak chcą. Po tym występie wyszedł mężczyzna, który zaczął żonglować talerzami , wazonami, widelcami , nożami i wszystkim co niebezpieczne, bądź łatwo tłukące. Zebrał nie mniejsze brawa, niż jego poprzedniczki. Następny występ nie wzbudził wielkiego entuzjazmu, ponieważ był to popis orkiestry dętej. Dzieci zaczęły płakać, a młodzież skandować, żeby zeszli ze sceny. Jednak podczas tego występu zostały założone trampoliny nad całą sceną i zaczął się pokaz na linie, a zaraz po nim popisywali się tzw. latający ludzie. Dzieci zaczęły się pytać swoich mam kiedy będzie klaun, ale rodzice nie musieli na to pytanie odpowiadać, ponieważ konferansjer zapowiedział pokaz lwów, a zaraz po nim występ klauna. I ten właśnie człowiek zebrał największe brawa. Stwierdził, że do swojego pokazu musi wziąć kogoś ze sceny. Jakież było zdziwienie Gustava, gdy to właśnie on został wytypowany. Próbował się bronić, ale Olivia skutecznie uniemożliwiła mu pozostanie na miejscu. W końcu musiał się poddać i poszedł na scenę. Po namiocie rozległy się szepty :"Czy to nie ten z Tokio Hotel?", albo "To ten od tych pedałków!".
Klaun kazał blondynowi usiąść na przygotowanym wcześniej krześle i chwilę po tym wysmarował chłopaka pianką do golenia, którą przyniósł mu pomocnik- słoń. A tak naprawdę, to właśnie słoń, który, jak twierdził klaun, jest bardzo uzdolniony i uczy się w szkole fryzjerskiej, wysmarował twarz Gustava. A następnie wziął brzytwę, na szczęście plastikową, i zaczął "golić" biedną ofiarę. Cała widownia, z Olivią na czele, miała niezły ubaw, widząc błagająca o litość minę perkusisty. Łatwo się domyśleć, że jemu nie bardzo się to podobało. Gdy słoń „ogolił” już Gustava, oblał go wiadrem zimnej wody, w celu spłukania resztek pianki. Chłopak nareszcie był wolny. Ale przy okazji cały mokry. Ludzie robili mu zdjęcia, jakby był największą atrakcją wieczoru. Dzieci się cieszyły, a Olivia pokładała się ze śmiechu. Jakiś czas później wszystkie występy sie skończyły i ludzie zaczęli wychodzić. Wśród nich była oczywiście para Gustav, Olivia.
-Żebyś ty widział swoją minę, człowieku.- zaśmiała się blondynka i po raz kolejny tego dnia szturchnęła chłopaka w żebra.
-Ty się tak lepiej nie ciesz.- odpowiedział perkusista- Jak chcesz to zaraz możesz do mnie dołączyć.
Chłopak złapał dziewczynę w pół i przytulił się do niej tak, że po chwili była cała mokra. Ta o dziwo nie zdenerwowała się, tylko zaczęła się śmiać. Tego dnia naprawdę nic nie było w stanie zepsuć jej humoru. Nawet paparazzi, którzy już czekali pod namiotem cyrku nie zepsuli jej humoru. Na pytania, czy jest dziewczyną Gustava Schafera odpowiadała, że to jest ich prywatna sprawa i nie mają prawa się w jej życie wtrącać. Perkusista również trzymał język za zębami i mówił tylko: „Może tak, może nie. Któż to wie.” .Para miała wyjątkowe szczęście, ponieważ dziennikarze nadzwyczajnie szybko dali im spokój. Czyżby odezwała się w nich ludzka natura? A może to było tylko przygotowanie przed większym atakiem? Tego nikt nie wie. W tej chwili najważniejsze było to, że Gustavowi udało się sprawnie, bez większych niespodzianek odprowadzić dziewczynę do domu i samemu wrócić, do mieszkanka znajdującego się w kamienicy obok studia nagraniowego. Jednak był na tyle zmęczony, że odpuścił sobie wizytę w mieszkaniu obok, należącym do Billa.
komentarze [11]

Informacja nr 1 >> sobota, 7 kwietnia 2007 14:06:04

Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam!!!!!
Za co??
Za to, że w tą niedzielę nie będzie notki:(
Nawet nie wiecie jak mi jest przykro!!!
I to, że nie będzie notki nie jest winą ani mojego lenistwa, ani braku weny. Po prostu...komp mi padł;/
Nie mogę go nawet włączyć i dlatego notki nie będzie:(
Teraz jestem u przyjaciółki i piszę tą informację, ale nie jestem w stanie umieścić nowego rozdziału, bo nie mam go nigdzie indziej zapisanego:(
Tak więc jak już będę miała kompa sprawnego, czyli najprawdopodobniej coś koło wtorku- środy (jak wiadomo teraz są święta, więc wcześniej się nie da...o ile nie będzie później) to umieszczę rozdział 9. I będzie on długi (jak na moje możliwości), bo już miałam napisane 3 strony, więc postaram sie jeszcze dopisać trochę:P


Życzę Wam wszystkim zdrowych i wesołych świąt Wielkianocnych oraz mokrego Śmigusa Dyngusa

Dziękuję wszystkim osobom, które dodały mnie do ulubinych:

tokio-hotel-and-black-heart
geschichte-zimmer483
stories-tokio-hotel
erotic-th-story
kocham-tokio-hotel
spelnionemarzenia1
gustavo
podazaj-za-mna
sweet-gustavek
lalka-z-saskiej-porcelany
hg-and-dm
fuck-you-kaulitz
layouts-th
hotel--w--tokio
th-love-and-life
swiadek-hotelowy
teenager-life
story-of-twins
mein-th-febel
neue-opo-mit-th
i-kill-you
t-h-4-e-v-e-r
lena-th-opowiadanie
stowarzyszenie-pisarzy-o-th
droga-do-slawy
kilerpilzeee
w-innym-swiecie-z-th
time-to-party
gustav-schaefer-1988
chora-milosc
orchidee-story

Dziękuję za wszystkie wspanniałe komentarze i mam nadzieję, że będzie ich jeszcze więcej. Znaczy się komentarzy, nie koniecznie muszą być wspaniałe:P

Kocham Was wszystkich i mam nadzieję, że niedługo sie spotkamy:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*


komentarze [20]

Rozdział 8.-"Koniec jednego oznacza początek czegoś innego..." >> niedziela, 1 kwietnia 2007 20:21:36
W pokoju nastąpiła cisza. Nikt się nie spodziewał osoby, która właśnie weszła. A zrobiła to bardzo hałaśliwie.
-Gustav, musimy porozmawiać. Natychmiast!- to była Sabine. Miała dość tego, że chłopak jej unika i postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Zebrani patrzyli raz na dziewczynę, raz na Gustava i zastanawiali się o co jej może chodzić. Tak, tak. Oni nie wiedzieli co sie stało tego pamiętnego dnia. Gustav nie pisnął słówka, nawet swoim przyjaciołom. Jedyną osobą, prócz dwójki zainteresowanych, która o wszystkim wiedziała, była Sarah. I to tylko dlatego, że zwierzyła jej się Sabina. Gustav nawet na torturach by tego nie zrobił.
Tym razem dziewczyna mu nie darowała i powiedziała, że nie wyjdzie póki nie porozmawiają. Na osobności! No więc chcąc nie chcąc, chłopak musiał powędrować razem z przyjaciółką na korytarz. Wolał nie myśleć co się dzieje za drzwiami. Zapewne każdy, włącznie z Davidem, podsłuchuje ich rozmowę...
-Gustav, przestań mnie denerwować! Już od ponad dwóch tygodni chcę z tobą porozmawiać o tym pocałunku, ale ty mnie ciągle unikasz... A wtedy mi nawet dojść do słowa nie dałeś. Możesz mi wytłumaczyć, dlaczego mnie pocałowałeś?- zapytała w końcu Sabine.
-Mam mówić prawdę, czy wymyślić jakieś kłamstwo na poczekaniu?- Sabine zdziwiła się. Chyba nie takiej odpowiedzi się spodziewała. Myślała, że blondyn zacznie się usprawiedliwiać, lub wymigiwać od odpowiedzi, a ten zapytał tylko, czy ma mówić prawdę. Ta sytuacja wydawała jej się śmieszna. W przeciwieństwie do Gustava. Temu wcale do śmiechu nie było. Chciał skończyć tą rozmowę zanim się zaczęła, jednak z drugiej strony pragnął już tą sprawę wyjaśnić i mieć wszystko za sobą. Rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Chciał zapomnieć o tej dziewczynie, która tak zaprzątała jego myśli. Z drugiej jednak strony czuł, że z tą dziewczyną byłoby mu dobrze. W końcu przez ostatnie lata tak dobrze się dogadywali... Razem z Sarah tworzyli bardzo zgraną trójkę. Dogadywali się dobrze nawet wtedy, gdy zespół stał się sławny na całą Europę. W zachowaniu Sabine nie było nawet krzty zazdrości, że jest sławny, a ona nie. I to chyba właśnie to sprawiło, że Gustav się w niej zakochał. Nie, on nie był w niej zadurzony od samego początku. Jego uczucie budziło się stopniowo, a początek jego sięgał właśnie początków kariery Tokio Hotel. Gdy zaczął dostrzegać, że dziewczyny nagle zaczęły się nim interesować zrozumiał, że skończył sie czas beztroskiej zabawy z dobrymi znajomymi i przyjaciółmi. Teraz każdy przyjaciel mógł się okazać jego wrogiem. Wiele razy się zdarzyło, że osoba, która zdawała się być jego dobrym kumplem, okazywała się zwykłą, kolokwialnie mówiąc, szują. Przez te dwa lata spotkał już tylu dwulicowych ludzi, zarówno dziewczyn, jak i chłopaków, że wolał trzymać wszystkich na dystans. Ale przy okazji zauważył, że Sabina nie jest "tego" typu dziewczyną. Ona mimo wszystko pozostała sobą. Nie leciała na jego kasę, czy popularność. Nie raz zdarzyło się, że dogryzła blondynowi, lub jego kumplom. Kiedy coś jej się nie podobało, mówiła o wprost. Ta bezpośredniość zaczęła się Gustav'owi na tyle podobać, że zakochał się w niej. W Sabinie oczywiście, a nie w bezpośredniości. Powoli zadomowiła się w jego umyśle już nie jako koleżanka, ale jako dziewczyna snów: piękna, mądra, oczytana, zabawna, pomocna każdemu. Mógł o niej mówić i myśleć w samych superlatywach. Czy aby jednak jej nie wyidealizował? Ale w to nie był czas i miejsce, aby się nad tym zastanawiać.
-Oczywiście, że masz mówić prawdę- odpowiedziała na zadane pytanie dziewczyna.
-No więc mnie posłuchaj. Postaram się mówić krótko i zwięźle. Znamy się od bodajże 5 lat, może trochę dłużej. Zawsze byłaś dla mnie świetną kumpelą, ale w pewnym czasie stałaś się kimś więcej. Po prostu się w tobie zakochałem. Nie przerywaj mi- dodał widząc, że Sabine chce coś powiedzieć-Wiem, że tobie może wydać się to dziwne, ale ja nic na to nie poradzę. Tak jest i koniec. Oczywiście wiem, że masz chłopaka i ja nie mam zamiaru rozbijać waszego związku, nawet mi to przez myśl nie przeszło. Tak więc możemy pozostać przyjaciółmi. Postaram sie, żebyś nie miała przez to dyskomfortu psychicznego. Możesz traktować całą sprawę jako niebyłą i zapomnieć zarówno o pocałunku, jak i o tej rozmowie.
Sabine nie odezwała się więcej i wyszła z budynku. Nie miała siły, żeby cokolwiek tłumaczyć, ani żeby patrzeć na smutną minę przyjaciela. W końcu był on jedną z najwspanialszych osób, które znała. A Gustav? Gustav oparł się o ścianę i się po niej osunął. Myśli kłębiły się w jego głowie. I nie były to wcale wesołe myśli...
"No to sie porobiło.- myślał- Jeszcze Sabiny mi tu brakowało... Nie dość, że przez Toma mamy u menagera przerąbane, to jeszcze teraz to. Pewnie się tam pokłócili. Znając Toma to już wypomniał, że David mógł nas nie zostawiać samych. Że wtedy on by sie nie napił i nie obmacywał tych lalek. A David zapewne mu powiedział, że ten ma już prawie 18 lat i powinien za siebie odpowiadać. Aaaa, no i jeszcze do tego wszystkiego Bill jest jakiś dziwny...Ciekawe co mu po głowie chodzi, mam nadzieję, że niedługo to się wyjaśni... Znając jego, to wkrótce przyjdzie mi się wyżalić i dowiem się wszystkiego. Tylko oczywiście pod warunkiem, że nikomu nie zdradzę jego tajemnicy, a w szczególności Tomowi. Jeny, czemu ostatnio wszystko się sypie? Jak ja bym chciał, żeby życie gwiazdy było beztroskie. Takie jak opisują te wszystkie nasze fanki w swoich opowiadaniach. Ale niestety nie ma nic za darmo... Co ja bym dał, żeby choć na jeden dzień stać się znów tym starym Gustavem sprzed lat. Takim nieświadomym niczego co związane z showbiznesem. Żeby gazety przestały wypisywać jakieś niestworzone rzeczy na mój temat, typu że jestem strasznym mrukiem. No może teraz za takiego mógłbym zostać wzięty, jakby ktoś wiedział o czym myślę, ale tak w rzeczywistości nie jest. Czy to moja wina, że nie lubię być na pierwszym planie? Gdybym to ja miał się wypowiadać w tych wszystkich wywiadach, to nikt by ich nie czytał. Po prostu nie umiem bajerować tak ludzi, jak bliźniaki czy Georg, więc stoję sobie na uboczu... A to zostaje odczytane jako gburowatość czy coś w tym stylu... Ehhh dobra, koniec tego użalania się nad sobą, trzeba żyć dalej. No i wracać do reszty, bo mi tam zaraz się pozabijają i z kim ja będę grał?"
Chłopak podniósł się z ziemi i wszedł do pomieszczenia, z którego jakiś czas wcześniej wyszedł. O dziwo zastał wszystkich siedzących w zupełnej ciszy. A nie tego się spodziewał. Ludzie popatrzyli na niego z niemymi pytaniami w oczach. No więc co mógł zrobić?
-Niech zgadnę, zastanawiacie się pewnie, co chciała ode mnie Sabine...
-Nooooo- wydał bliżej nieokreślony dźwięk Georg i czekał na wyjaśnienia.
-No to niech wam będzie. Sabine przyszła się dowiedzieć, dlaczego ją pocałowałem.- wyjaśnił
-Że co zrobiłeś?- oczy Davida zrobiły sie jak spodki.
-No pocałowałem. Stała któregoś dnia u mnie w kuchni w samym szlafroku i nie mogłem sie powstrzymać.
-I jak zareagowała?- tym razem do rozmowy włączył się, pierwszy raz tego dnia, Bill.
-Odepchnęła mnie od siebie. Lekko.- dodał na widok miny Georga-A ja się wytłumaczyłem i wyszedłem z kuchni. A potem starałem się jej unikać jak mogłem, co- jak widać- nie dało pożądanych efektów, bo i tak mnie znalazła i musiałem z nią pogadać. Ot cała historia...
-Ha ha ha ha- zaśmiał się Tom- Odepchnęła cię? Chłopie, trzeba była ją siłą zatrzymać. Gdybym ja był na twoim miejscu, to dziewczyna by chciała jeszcze więcej. Ale żeś ty dupek, to pozwoliłeś dać sobą pomiatać. A powinno być tak, że to facet, którym chyba jesteś, pomiata dziewczyną.
-Zamknij się- wycedził przez zęby Gustav.- Ja, w przeciwieństwie do ciebie, nie traktuję dziewczyn jak zabawki i nie pomiatam nimi. Ani nie chwalę się, ile to niby lasek przeleciałem. I nie patrz się na mnie, jakbym chciał ci lizaka zabrać, bo tak jest prawda. Kto ma uwierzyć, ten będzie wierzył, że jesteś podrywacz i łamiesz damskie serca. Ale kto ma choć trochę oleju w głowie, ten zastanowi sie trochę nad całą sprawą i nie da temu wiary. Ja nie wiem, dlaczego ty sam chcesz tak bardzo uwierzyć, że jesteś łotr i drań, choć w głębi masz duszę aniołka. I zobaczysz, kiedyś trafi ci się taka, która nie da ci się zbajerować i skradnie twoje serce. A wtedy będziesz żałował, że udawałeś tego, kogo udajesz. A teraz już oddaję ci głos David, bo widzę, że coś ci nie daje spokoju.- skończył swoją przemowę. Zadowolony Jost w końcu mógł coś powiedzieć. Jednak sam nie wiedział, czy zrobić to teraz, czy jednak poczekać na odpowiedniejszy moment i zrobić to kiedyś indziej. Przypuszczał, że wiadomość jaką chce przekazać, niezbyt ucieszy Gustava, a i Georg nie będzie zadowolony z takiego obrotu spraw. W końcu jednak zdecydował, że nie warto czekać i to co mógłby w sumie zrobić później, zrobi teraz.
-Chłopcy, czas zacząć realizację naszego planu z dziewczynami. Sądzę, że to trochę może poprawić wizerunek Toma...

___________________________________________________________

Nie wiem czemu umieszczam tą notkę...Jest tak beznadziejna, że mi się to w głowie nie mieści... Ale cóż, zostałam namówiona przez śliczną Ewelinkę (hehe, tak Cię teraz będę nazywać:P) z www.kilerpilzeee.mylog.pl i jest nota:D

1)Przypominam, że kto chce byc powiadamiany o notach powinien się wpisać w KSIĘDZE GOŚCI i najlepiej, żeby mi numer GG zostawił.
2)Prooooooooszę was bardzo głosujcie (najlepiej co godzinkę)>>TUTAJ<< na pracę z numerem 73!!!!
3)No i dalej głosujcie w sondzie xD


komentarze [13]

Rozdział 7. - " 'Atak pająków', czy 'atak Boga Seksu?' " >> niedziela, 25 marca 2007 20:04:14
-Co ty sobie gówniarzu wyobrażasz? - krzyczał Jost, przy okazji rzucając gazetę, trzymaną w ręku, na stół,który stał między nim a starszym Kaulitzem.-Myślisz, że jak jesteś gwiazdą, to możesz wszystko? Otóż nie mój kochany, tak ci się tylko wydaje. Póki nie masz 18 lat ja za ciebie odpowiadam podczas nieobecności twoich rodziców, więc masz się mnie słuchać! Mówiłem, że dacie się sfotografować z papieroskiem, a nie całą paczką wypaloną pod rząd, drinkiem, a nie morzem wódki, czy co wy tam piliście. I nie było ani słowa o obmacywaniu dziewczyn przez szanownego Toma Kaulitza!!!
Całe Tokio Hotel siedziało w biurze Davida Josta i słuchało menagera ze zwieszonymi głowami. Po chwili dredziarz podniósł gazetę ze stołu i zaczął oglądać artykuł. Na pierwszej stronie "Bildu" można było zobaczyć wielki nagłówek głoszący :
" 'Atak pająków', czy 'atak Boga Seksu' ?(str. 7)"
i wielkie zdjęcie Toma całującego się z Ann-Katrine. Dredziarz otworzył gazetę na podanej stronie i zaczął czytać na głos:
"Wczoraj (14.04) odbyła się prapremiera najnowszego filmu Ellory Elkayem pt. "Atak pająków". Publiczności najwidoczniej nie przypadł on do gustu. Już w połowie seansu ludzie zaczęli wychodzić z sali.
Wszystkie sławy..."

-Yhym, a może jakieś konkrety?- mruknął do siebie.
"Naszą uwagę przykuł jednak młody pop-rockowy zespół Tokio Hotel, który zdobył sławę 2 lata temu hitem "Durch den Tsunami". Cała czwórka nieźle zabalowała tej nocy. Zaraz po rozpoczęciu..."

-Bla, bla, bla- chłopak opuścił prawie pół tekstu, który zdawał się nie bardzo go interesować.- O jest!- krzyknął w pewnym momencie i zaczął ponownie czytać.
"Szczególnie ciekawym, wydał nam się Tom Kaulitz, który każe siebie od pewnego czasu nazywać Bogiem Seksu. Ten siedemnastoletni chłopak od zawsze znany jest z kontrowersyjnego wyglądu i usposobienia. Wszystkim próbuje udowodnić, nie zawsze skutecznie, że nie jest już dzieckiem, ale młodym mężczyzną. Tym razem chciał to zrobić, przez wypicie oceanu alkoholu, wypalenie całego składu tytoniowego i obmacywanie fanek. Tak drodzy czytelnicy, ten chłopak nie miał za grosz przyzwoitości i wcale nie krył się korzystając z używek (zresztą tak samo jak reszta zespołu- patrz fotka pod spodem*). W efekcie tego wszystkiego najpierw wylądował w ramionach nieznanej nam z imienia blondynki (zdjęcie po prawej** ), a następnie pod swoje skrzydła przyjęła go niejaka Ann-Katrine (za informację o niej dziękujemy anonimowemu informatorowi). Tańce przytulańce skończyły się na namiętnych pocałunkach tych dwojga młodych ludzi.(patrz zdjęcia po lewej***) Czy Tom się w końcu ustatkuje, czy może to kolejna zabawka w jego rękach? O tym się jeszcze przekonamy..."

-I o co ty się tak denerwujesz David?- zapytał, gdy skończył czytać.- Przecież w tym artykule nie napisali nic złego... No poza tym, że przekręcili tytuł naszej piosenki...Ja nie wiem o co ty się tak wściekasz.
-Ludzie, trzymajcie mnie! Ten dzieciak mnie do grobu doprowadzi!- krzyknął Jost- Bill, powiedz mu co w tym jest złego.
Chłopak się nie odezwał ani słowem. Nawet nie usłyszał, że ktoś się do niego zwraca. Myśli o czymś pochłonęły go całkowicie. Dopiero gdy menager szturchnął, ten się otrząsnął z odrętwienia i zapytał nieprzytomny:
-Ktoś coś do mnie mówił? Sorki, ale się zamyśliłem. Co mówiliście?
Zebrani popatrzyli na Billa. Jedni ze zdziwieniem, inni z troską. Nikt nie wiedział co tak zaprząta myśli młodszego bliźniaka. Domyślali się, że sprawa rysuje się poważnie, jednak nic nie mówiono. Wszyscy wiedzieli jak bardzo drażliwy jest młodszy bliźniak, więc woleli nie pytać o nic. W końcu nie wytrzyma i sam powie co mu tak leży na sercu. Tymczasem Jost powtórzył swoje pytanie:
-Wytłumacz swojemu niedorozwiniętemu bratu bliźniakowi, dlaczego to co zrobił wczoraj wieczorem na afterparty jest złe. Chodzi mi oczywiście o obmacywanie tej dziewczyny, jak jej tam?
-Ann-Katrine- podpowiedział Gustav.
-No właśnie jej. I tej drugiej zresztą też.
Nastąpiła chwila ciszy. Wszyscy oczekiwali z niecierpliwością co też rzeknie Czarny. A ten w końcu powiedział swoim zmanierowanym, dziewczęco brzmiącym głosem:
-Otóż kochany braciszku, nie wiem czy wiesz, ale dziewczyny są inaczej zbudowane niż my...- przerwał mu głośny wybuch śmiechu wszystkich zebranych w sali i głos Davida:
-Bill. To, to on raczej już wie. Od podstawówki tego uczą .
-Jeny, jacy wy jesteście dziecinni!- chłopak przewrócił oczami- Nie to miałem na myśli. Chodziło mi o to, że dziewczyny mają inaczej zbudowaną psychikę. I takim zachowaniem jak wczoraj mogłeś jej wyrządzić ogromną krzywdę. Dziewczyna może teraz nie zaufać już żadnemu chłopakowi. Ale może też zacząć cię prześladować. Uwierz mi, dziewczyny to są takie dziwne stworzenia, że ich nigdy nie pojmiesz!
Pozostała trójka Tokiohotelowców i menager popatrzyli na Billa ze zdziwieniem. Chyba nie takiej odpowiedzi się spodziewali. W tym momencie odezwał się Gustav, który pragnął już tylko jednego- skończyć tą żenująca rozmowę i wrócić do domu.
-Tom, ty przygłupie! Ile razy mamy ci powtarzać, że na oficjalnych spotkaniach, takich jakim było to wczorajsze, masz nie tykać żadnych dziewczyn? Czy do ciebie nie dociera po niemiecku? A może mam ci to przetłumaczyć łopatologicznie? Przestań latać za jakimiś siksami!!!!!- na koniec swojej wypowiedzi Gustav prawie krzyczał.
-A ty to co? Sam najpierw tą laskę obracałeś. To już ja nie mogę?
Gustav nie wytrzymał i rzucił się na kolegę z pięściami. Jednak w porę zatrzymał go Georg, który bądź co bądź był silniejszy od perkusisty. Czego jak czego, ale blondyn nienawidził zazdrości Toma, która objawiała się zawsze złośliwymi tekstami, rzucanymi przez wyżej wymienionego. A jego zazdrość była notoryczna. Za każdym razem, gdy Gustav został "przyłapany" przez gitarzystę, na drugi dzień zaczynały się docinki i kłótnie. Niby można do tego przywyknąć...ale czy powinien?
"Georg puść mnie- myślał Gustav- zaraz obiję tą jego piękną mordeczkę! I już nie będzie mógł się chwalić jaki to on nie jest popularny i kochany przez wszystkie dziewczyny. Czemu ja w ogóle jeszcze toleruję tego gnoja? Już dawno powinienem mu zrobić jakąś krzywdę, za te jego teksty, docinki, traktowanie dziewczyn i wszystkich dookoła z wyższością. Jeszcze go lubię chyba tylko dlatego, że jest zabawny i z nim mi się na ogół nie nudzi..."
Z rozmyślań wyrwało go czyjeś niespodziewane wtargnięcie do pokoju.
______________________________________________________________________
*Zespół z papierosami
**Tom z nie znaną z imienia blondynką
***Tom z Ann-Katrine 1.
Tom z Ann-Katrine 2.
Tom z Ann-Katrine 3.

Matko, ja wiem...wyszła mi taka kicha jak chyba nigdy dotąd;/ Ale kurczę to przez ten artykuł! Wiem- jest beznadziejny. Ale co ja mogę poradzić na to, że nie mam talentu do takich spraw? Oczywiście pomińmy, że w ogóle nie mam talentu (to się wytnie ;P)...

A teraz jeszcze kilka spraw:
1)Mam wieeeeeeeeeelką prośbę! No więc moi łaskawcy proszę was o głosowanie TUTAJ na pracę z numerem 73. Głosować można co godzinkę ;) Acha, jakby coś to to na zdjęciu przy tej pracy to jest moja szkoła podstawowa(ehhhh stare czasy...). P.S. Jakoś się odwdzięczę:P
2)Przypominam, że kto chce być powiadamiany, powinien się wpisać do KSIĘGI GOŚCI !!! Nie dziwcie się potem, że nie będziecie wiedzieć o nowej nocie, jeśli was tam nie ma...
3)Jeszcze raz proszę o głosownie w sondzie
4)Przypominam o moim DRUGIM BLOGU, który swoją drogą nie jest już normalny, ale zeschizowany na maxa xD
komentarze [18]

Rozdział 6.- "Ja go zabiję!" >> niedziela, 18 marca 2007 20:28:58
Następny tydzień wszystkim minął w miłej atmosferze. Nikt się niczym nie przejmował, nikt nikomu nie przeszkadzał w odpoczynku. Nawet David nie wymyślił chłopakom nic ciekawego do roboty. I mimo, że młodzieńcy nie mogli się wyszaleć na 100% (paparazzi), można powiedzieć, że w końcu mieli tydzień prawdziwych "wakacji", choć był to dopiero kwiecień. Bliźniakom udało się nawet wyjechać (a raczej polecieć) na chwilę na Malediwy ^^. Cała reszta spotykała się zawsze u kogoś w domu (wiadomo- przez fanki nie mogli sobie pozwolić na nic więcej). Kilka razy Yvonne pokłóciła się z Georgiem, ale to już stało się normą. Chodziło głównie o to, że basista nie chciał wykonać swojej kary z przegranego zakładu. Twierdził, że Gustav się nie zna i dlatego nie wykona zadania. Oczywiście nikt nie wiedział co chłopak miał zrobić, ale wszyscy mogli się domyślać, że to nie było nic przyjemnego. Skąd to wiedzieli? Georg nigdy się nie wymigiwał od kar za przegrane zakłady (a kilka się już takich zdarzyło...). Jednak nikt się nie dopytywał o szczegóły. Wiedzieli, że prędzej czy później dowiedzą się o co chodzi...
Zdarzyło sie też, że Sabine chciała porozmawiać z Gustavem o tym co między nimi zaszło, ale ten sprytnie się wymigiwał. Jeszcze nie czuł się na siłach, bo wiedział, że zrobił źle, a przynajmniej tak mu się wydawało.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i przyszedł dzień imprezy wspomnianej przez Josta. Filmem, w którego prapremierze mieli 'zaszczyt' wziąć udział, okazał się "Atak pająków". Był on taką klapą, że w połowie seansu większość ludzi skierowała swoje kroki na afterparty. W tej grupie znalazło się też Tokio Hotel.
Zespół wybrał sobie wygodne miejsce, prawie na środku sali, na wygodnych kanapach, przy wielkim stole. Moment po rozgoszczeniu się przez chłopaków podszedł do nich kelner w białym fartuchu i przyjął zamówienia. Wszyscy, poza Billem, zamówili Pina Coladę. Ten zażyczył sobie likier toffie Dolley's. Po chwili Tom z Georgiem wyciągnęli sobie po papierosie i zaciągnęli się ze smakiem. Jakiś czas po nich to samo zrobił Bill. Wszyscy popatrzyli na niego ze zdziwieniem, ale nikt nic nie powiedział. Jedynie jeden z paparazzi będących na sali pstryknął im fotkę.
-Coś mi się zdaje, że jutro będziemy na pierwszych stronach gazet plotkarskich... Ale widzę, że mojemu braciszkowi udało się schować tą fajkę pod stół. Sprytny jesteś braciszku, wiesz?- zaśmiał się szyderczo Bill i zaciągnął się papierosem.
-No a jak. Miałem się dać przyłapać? To nie w moim stylu.- Tom poklepał brata po plecach.
Kelner przyniósł im zamówione drinki prosząc przy okazji o autografy dla swojej dziewczyny. Pierwszy do podpisania swojego zdjęcia wyrwał się Tom. Napisał :" Dla najwspanialszej dziewczyny pod słońcem- Beartrice. Tom". Jakież było zadowolenie Toma- kelnera (tak miał napisane na plakietce), że dostał ten autograf. Okręcił się z zadowolenia wokół własnej osi, a jego dredy zawirowały w powietrzu. Tak, chłopak był łudząco podobny do gitarzysty Tokio Hotel. Nie trudno było sie domyślić dlaczego Beatrice z nim była- przypominał jej największego idola. Gdy cała reszta podpisała się na swoich zdjęciach Tom- kelner zaoferował się przynieść następną kolejkę drinków.
Pół godziny i kilka napojów wysokoprocentowych później do stolika podeszły dwie blondynki, na oko siedemnastoletnie. Jedna wyciągnęła do tańca Georga, a druga Gustava, który jako jedyny wykazywał jeszcze trochę zdrowego rozsądku, choć już nie był trzeźwy jak niemowlę. Perkusista złapał blondynkę w pasie i zaczęli tańczyć. Dowiedział się, że dziewczyna nazywa się Ann- Katrine, ma 16 lat i uczy się w gimnazjum w Hamburgu. Akurat leciała szybka piosenka, więc chłopak okręcił ją wokół osi, by następnie zrobić jakąś szaloną akrobację, którą nawet trudno opisać słowami. To trzeba po prostu zobaczyć. Na parkiecie zrobiło się jakoś luźniej. Nie. To mało powiedziane. Wszyscy zebrali się w kółko i podziwiali wyczyny Gustava i jego partnerki. DJ puszczał cały czas piosenki odpowiednie do popisów tanecznych rodem z Dirty Dancing, a publiczności cały czas przybywało. Jednak ludzkie możliwości mają swój kres... Człowiek puszczający muzykę zauważył ślady zmęczenia u tańczącej pary i zlitował się nad nimi. Usłyszeli wolną piosenkę, więc Gucio objął swoją partnerkę w pasie i zaczęli się powoli bujać w rytm muzyki.
W tym momencie podszedł do nich lekko zataczający się Tom.
-Odbijany- powiedział i po chwili przytulał się do Ann- Katrine. W gruncie rzeczy zadowolony z takiego przebiegu sytuacji Gustav, usiadł przy stoliku i napił się z pierwszej lepszej szklanki, która stała pod ręką. Szybko jednak wypluł ciecz i pożałował, że pociągnął tak wielkiego łyka. W szkle znajdowały się resztki ginu z tonikiem, którego perkusista nienawidził. Sięgnął po kolejny kieliszek z nadzieją, że uda mu się zagłuszyć ten wstrętny gorzki smak. Niestety i tym razem się nie udało. Trafił mu się drink, którego nazwy nawet nie znał, ale w smaku był jak płyn do mycia podłóg... Zrezygnowany rozłożył się wygodnie na kanapie, stwierdzając, że jednak wytrzyma pragnienie i nie będzie ryzykował kolejnego zatrucia jakimś dziwnym napojem.
Po chwili zaczął szukać wzrokiem Georga. Tego jednak nigdzie nie było. "Pewnie znalazł sobie jakąś naiwną i całują się po kątach. -pomyślał- Ale co mi do tego? Jakoś wytrzymam jutrzejsze pretensje, że go nie pilnowałem. W końcu się przyzwyczaiłem do nich."
W zamyśleniu popatrzył w stronę parkietu i szczęka znalazła się tuż przy ziemi. Jego oczom okazał się szokujący widok Toma trzymającego za tyłek Ann- Katrine. Dziewczyna nie broniła się przed tym.
"Aha, a już myślałem, że ta laska jest normalna... Jednak nie. Ależ ona potrafi grać! Ale to jak widać nie pierwszy i nie ostatni raz. Już się przyzwyczaiłem do zabawiania się mną, ażeby dostać się do do któregoś z Kaulitzów... No i nie zapomnijmy o Georgu, ten też nie ma lekko. Ale po co ja się nad tym zastanawiam?"- myśli kłębiły się w głowie Gustava.
Po chwili starszy bliźniak namiętnie całował swoją partnerkę od tańca ...
-Ja go zabiję!- obok perkusisty usiadł menager- Mówiłem, żeby nie odpierdalał żadnych jazd. Ale nie, ten zawsze musi zrobić swoje! Ja się z nim jutro policzę!
Na ogół spokojny, choć z różnymi mniej, lub bardziej dziwnymi pomysłami, Jost był teraz zdenerwowany jak nigdy dotąd. A gdy zobaczył, że jeden z fotoreporterów robi Tomowi i Ann- Katrine zdjęcia nie wytrzymał.
Wstał z miejsca i podszedł, a właściwie podbiegł, do podopiecznego i jednym ruchem odciągnął go od dziewczyny. Zaciągnął do stolika, zabrał stamtąd wszystkie rzeczy dredziarza, rzucił do Gustava, żeby poszukał Billa i Georga,a oni czekają na nich w samochodzie.
-Aha, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.- burknął do siebie chłopak i zaczął się zastanawiać, gdzie ci dwaj mogą być.
"Ciekawe jak mam ich znaleźć, jak tu jest chyba z 200 osób jak nie więcej.- pomyślał- Właśnie, ale gdzie jest Bill? Nie wiedziałem go od...właściwie od początku tej imprezy. Georg podejrzewam jest w jakiejś łazience, czy czymś w tym stylu, ale Mecki? No nic, idę ich szukać."
Jak pomyślał, tak zrobił. Pierwsze kroki skierował ku męskiej toalecie. Oczywiście znalazł tam Georga, całującego się z laską, która na początku imprezy wyciągnęła go na parkiet.
-Ekhm-chrząknął i dodał- Dobrze, że nie robisz tego publicznie tak jak Tom.
-Że co?- Georg popatrzył na przyjaciela nieprzytomnym wzrokiem. Na jego ustach, policzkach, a nawet szyi znajdowały się ślady czerwonej szminki.
-Ciekawe jakiej pomadki używa...-powiedział Gusti do siebie.
-Co mówiłeś?- zapytała dziewczyna, na co w odpowiedzi usłyszała:
-Nic, nic. Georg zbieraj się, spadamy już stąd.
Ten się pożegnał ze swoją koleżanką, która najpierw napisała mu szminką na chusteczce higienicznej swój numer telefonu, i wyszedł posłusznie za Gustavem.
-Ty, o co chodzi z tym Tomem?- wybełkotał Georg.
-O nic, o nic. Idź chłopcze lepiej do samochodu. Stoi pod samym wejściem, więc chyba się nie zgubisz, co?
Nie usłyszał żadnej odpowiedzi, ale zobaczył, że kolega grzecznie kieruje się ku wyjściu.
"Dobra, teraz muszę poszukać Billa. Kurczę tyle tu ludzi, ciekawe jak ja go znajdę... Gdzie on lubi najbardziej przebywać? W łazience przed lustrem. Z kosmetyczką pełną kolorowych i pachnących kosmetyków. Tylko tutaj nie wziął kosmetyczki... A może jest w damskiej toalecie? Pójdę i sprawdzę, najwyżej go tam nie będzie..."
Wszedł po chwili do damskiego kibelka. Oczywiście nie obyło się bez pisków zbulwersowanych dziewczyn, które uspokoiły się po zobaczeniu, kto je odwiedził. Okazało się, że Billa tam nie ma. Jednak od jednej z kobiet dowiedział się, że Czarny pożyczył od niej puder i kredkę do oczu, poprawił makijaż i gdzieś się zmył.
"Matko, ten to już nawet od dziewczyn pożycza kosmetyki, jakby mu jego własne nie wystarczały... Chyba go zapiszę do jakiegoś psychologa, a przynajmniej na jakiś kurs makijażu, bo to co on z siebie robi, to zaczyna przechodzić ludzkie pojęcie."- myślał Gustav szukając swojego przyjaciela.
W końcu go znalazł. Chłopak siedział skulony pod ścianą i płakał. Gustav wolał nie pytać o co chodzi, bo wiedział, że i tak się niczego nie dowie. Pociągnął tylko Billa za rękę i skierował się ku drzwiom wyjściowym. Na szczęście Farbowany nie protestował. Po chwili wszyscy siedzieli już w samochodzie i jechali do swoich domów.


1)Nie powiadamiam nikogo, bo się nikt nie wpisał do księgi.
2)Zapraszam do głosowania w sondze xD
3)Notka całe 1,5 godziny przed czasem:P
4)Jeszcze jeden spam jaki zostawiła ta cała cio-cośtam(czy jakoś tak- coś chyba z Potterem), który swoją drogą już usunęłam, a nie ręczę za siebie!!! Nie będę grzeczna, więc nie radzę!!!


komentarze [18]




- - - - - - - - - -

Szablon wykonałam JA tylko na potrzeby TEGO bloga.
Tkniesz go, a ręce powyrywam!
Było was tu...


Moja strefa
O mnie


Dodaj do ulubionych

Linki
Pomóż innym
Polskie sztuczne serce
Akcja Pajacyk
Blog o NT
Z miłości serc

Nevada Tan
Blog o NT
Forum o Nevada Tan
Blog chłopaków z NT
Oficjalna NT

Opowiadania
Carpe Diem:TH i Layonella Rubio
Mój drugi blog- zakręcone opo o paczce przyjaciół, TH i US5
TH...Fool for love, fool on fire...(zakończone)



Księga wpisów
Zostaw wpis
Zobacz wpisy innych

Archiwum
2007
luty (5)
marzec (4)
kwiecień (5)
maj (4)
czerwiec (2)
lipiec (1)
sierpien (1)



Tych cenię
admint-h-4-e-v-e-rerotic-th-storygustav-th-opoth-smichy-chichyteatrzemsty

Moje kluby